Dzisiaj wyjątkowy tekst! Możecie przeczytać o wyprawie kilku znajomych, którzy postanowili pojechać sobie do Rzymu… Z Bielska-Białej… na rowerze. Zapraszam do lekturki!

PokonaćSiebie.org.pl to akcja, która powstała dla Michała Ludwiczaka, który w 2009 roku miał wypadek, po którym doznał poważnych urazów. Natomiast dzięki rehabilitacji powoli udaje mu się odzyskiwać sprawność. W międzyczasie Michał odnalazł pasję, którą stała się jazda na rowerze, w jego przypadku tzw. rowerze poziomym.

Przygoda życia!

W 2017 roku, Michał wraz ze znajomymi przejechał znad Bałtyku do Morskiego Oka, rok później z Kamieńska skąd pochodzi do stolicy Czech – Pragi. Natomiast w 2019 roku, postanowiliśmy się przekonać czy wszystkie drogi prowadzą do Rzymu…
Ekipa rowerowych zapaleńców liczyła 6 osób, Michał, jego tata Marek, Jarek, który to wszystko organizował, Mirek, Janek i ja (Artur). Ponadto mieliśmy wsparcie ze strony Karola, który wiózł Nasze bagaże w busie, oraz ogarniał tematy logistyczne, gdy my “beztrosko” kręciliśmy. Na 4 ostatnie dni jazdy dołączyła do Nas cyklistka Monika, oraz żona Karola – Asia, która wybrała jednak busa zamiast roweru. Zaplanowana została trasa licząca około 1600km, którą zamierzaliśmy pokonać w 14 dni, zatem średnio dziennie pokonywaliśmy około 120km. Najdłuższy etap liczył ponad 170km, ale to ze względu na zaplanowany nocleg. Trasa wiodła z Polski poprzez Słowację, następnie Austrię, Węgry, ponownie Austrię na Słowenię, aż do Włoch, których pokonanie zajęło Nam tydzień czasu.
Wyruszyliśmy w sobotę 31 sierpnia z Bielska-Białej, spod ośrodka, gdzie Michał od kilku lat przechodzi rehabilitację w kierunku granicy ze Słowacją, zatem już pierwszego dnia musieliśmy się zmagać ze znacznymi przewyższeniami w Beskidach. Przewyższeń zresztą nie brakowało na całej trasie, gdyż podczas całej podróży pokonaliśmy ponad 13000 metrów w górę. Do celu, którym były Ogrody Pomarańczowe (Giardino degli Aranci) dotarliśmy popołudniu 13 września. Był to niezwykle wzruszający moment, gdyż udowodniliśmy, a szczególnie Michał, że nie ma rzeczy niemożliwych…
Oczywiście, że zdarzały się również jakieś awarie (przebite opony, starte na krętych zjazdach klocki) oraz niegroźne na szczęście upadki, jednak chyba tak na prawdę nic nie mogło Nas zatrzymać w drodze do celu. Po zakończeniu akcji, mieliśmy jeszcze cały weekend na zwiedzanie Wiecznego Miasta, jednak po tylu dniach w siodle, nikt nie zdecydował się robić tego na rowerze 😉 Wybraliśmy za to bieganie, gdyż w niedzielę 15 września wystartowaliśmy treningowo w CorriRoma2019, biegu na 10,5km.
Etapy miały różny charakter, były całkowicie płaskie odcinki wzdłuż Adriatyku, jak również mocno pagórkowate, z nachyleniem dochodzącym wielokrotnie do 15-18%. Miło wspominamy Austrię, w której infrastruktura jest niezwykle przyjazna dla cyklistów. Z kolei w Słowenii mieliśmy wrażenie, że zawsze jest pod górkę, ale sam kraj jest niezwykle urokliwy. We Włoszech z kolei irytowała Nas nieintuicyjna infrastruktura rowerowa, która czasami bardziej utrudniała jazdę, zamiast ją ułatwiać.
Dla mnie była to niesamowite doświadczenie, oraz wspaniała przygoda, głównie dzięki towarzyszom podróży oraz cudownym miejscom, które mogliśmy zobaczyć, a których nigdy bym nie odwiedził podróżując samochodem. Dlatego zawsze chętniej wybieram rower, jeżeli tylko warunki mi na to pozwalają.
Zapraszam do wparcia zbiórki na rehabilitację Michała oraz jego kolegi Dominkia (https://zrzutka.pl/6k5w54) Liczne zdjęcia oraz relacje z akcji można zobaczyć fanpage PokonaćSiebie.org.pl (https://www.facebook.com/pokonacsiebieorgpl-154699938377967/ )