Praktycznie każdy (wiem, że nie wszyscy!) lubi zapisywać swoje jazdy w pamięci jakiegoś programu czy licznika. Po prostu lubimy później do tego wracać czy zwyczajnie się tym chwalić. Są dwie metody na zapisanie jazdy w programach: aplikacja na telefon lub licznik z GPS i przesyłem danych. Ja ostatnio przesiadłem się na Bryton Rider 10 – licznik GPS za nieco ponad 200 zł. I nie to nie reklama 😀 To mój prywatny licznik i prywatna opinia.

Wiecie, zawsze trzeba kupować to, czego potrzebujemy. Ja na przykład w swoim życiu bardzo potrzebowałem trenażera, dlatego go kupiłem i użyłem dwa razy… A tak serio, to irytowało mnie używanie Stravy w telefonie i od kilku miesięcy baaaaaaardzo chciałem mieć licznik z GPS’em i możliwością przesyłania jazd do tejże cudownej, wspaniałej i najpiękniejszej aplikacji, no to teraz mam, hehe.

Bryton Rider 10 – cena, gdzie to ustrojstwo kupić

Jak nie chce Ci się czytać tego smętnego pierrrrrrrrr…pisania i chcesz tylko FAKTÓW, to na końcu tej części tekstu masz nawet link do urządzenia. Taki jestem dobry, sympatyczny i kochający swoich wspaniałych czytelników!

Ja, Janusz polskiego kolarstwa i internetu jestem bardzo zacofanym człowiekiem i nie lubię kupować rzeczy w Chinach. Zwłaszcza elektroniki. Brytonów na aliexpress i innych gearbestach jest około miliarda modeli, cyferek i w ogóle wszystkiego. I fajnie, można w dobrej cenie kupić o wiele bardziej zaawansowane liczniki niż mój, ale…

Jestem niecierpliwy – przesyłka stamtąd idzie z miesiąc, siedem razy bym zapomniał, że coś zamówiłem. Szukałem czegoś niedrogiego, ale na miejscu. Miałem do wyboru jakąś tam Sigmę pure GPS i tego Bryton Rider 10.

Postawiłem na tego drugiego, bo raz, że kosztował MNIEJ, a dwa – był w Decathlonie, a ja kocham Decathlon. Tak szczerze, bezinteresownie. Za 219 złotych w tejże wspaniałej sieci sportowej możecie kupić Bryton Rider 10, czyli chyba najtańszy licznik z GPS na polskim rynku. Pomyślicie pewnie, że to jakieś gunwo niezdatne do używania i w ogóle lepiej mieć Garmina 1030 i mieć spokój…. No pewnie tak jest. A tak serio to nie. To całkiem spoko urządzenie do prostego pokazywania i zapisywania danych. Przejdźmy zatem do RECENZJI.

Podsumowując: DECATHLON ZA 219 ZŁOTYCH, TU MOŻNA KUPIĆ! NAWET DAM WAM LINK. O TU: DAJE WAM LINK

Wygląd, jakość wykonania

W zasadzie ten licznik wygląda jak… licznik. Nie ma w nim nic nadzwyczajnego. Ekranik (niedotykowy, nawet niekolorowy) na środku pod nim przycisk do zmiany ekranów, a pod spodem po bokach dwa przyciski. Tyle.
I w sumie w tak prostym urządzeniu nic więcej nie jest potrzebne.

Jakość wykonania? Po prostu plastikowy licznik rowerowy. Spadł mi już kilka razy i się nie połamał, żyje, działa. Zwyczajny plastik fantastik i tyle 😀 Myślę, że nie ma czym się w sumie martwić jeśli o to chodzi. Zmókł mi też kilka razy i nic mu się nie stało. Nie oczekujmy cudów za 219 POLSKICH CEBULIONÓW.

Wyświetlane informacje możemy sobie zmieniać za pomocą aplikacji Bryton Active – jest to nawet wygodne, nie ma tragedii. Możemy sobie skonfigurować kilka ekranów, bodajże pięć. Mamy tam określone parametry, jakie może wyświetlać licznik – prędkość aktualna, średnia, maksymalna, nachylenie, przewyższeń. Ogólnie wszystko.

Także wygląd jest spoko. Przechodzimy dalej.

Co przed jazdą?

Przed pierwszym uruchomieniem i zapoznaniem się z tym Brytonkiem trzeba pobrać wyżej wymienioną aplikację Bryton Active, bo to przez nią będziecie wszystko konfigurować, ustawiać, zgrywać. Trzeba go sparować w aplikacji z telefonem, apka poprowadzi Cię za rączkę także ogarniesz.  Później jeszcze musisz sparować tego Brytona ze swoją Stravą/endomodno, a jak to zrobić znajdziesz tu: https://www.youtube.com/watch?v=F4kM4VaHddg

Licznik komunikuje się z telefonem za pomocą Bluetooth i to samo jest z czujnikami – nie ma ANT+, ja to kupiłem świadomie, bo raczej i tak żadnych czujników nie będę podłączał, a jak mi się zachce to wybiorę takie z Blutaczem.

Działanie tego licznika jest proste jak budowa cepa. Ma trzy przyciski, więc jeden odpowiada za włącz/wyłącz i odpalenie nagrywania trasy, drugi za wejście do menu, trzeci – za przełączanie ekranów i poruszanie się po menu.

Po włączeniu Brytona trzeba chwilę poczekać, bo dość długo szuka GPS’a (minuta-dwie), ja to zazwyczaj robię w domu i jak już zejdę na dół z rowerem to mam gotowe połączenie. Wystarczy włączyć nagrywanie i… już.

Co podczas jazdy i po jeździe?

Pauza robi się automatycznie po zatrzymaniu, nie odpowiada za to żaden przycisk. Podczas jazdy możemy tylko zmieniać ekrany wyświetlania i zakończyć jazdę – proste, prawda? Po zakończonym tripie odpalasz sobie aplikację BRYTON ACTIVE na telefonie i tutaj WAŻNE, NAJWAŻNIEJSZE! MUSISZ MIĘC WŁĄCZONEGO BLUTACZA, ALE TEŻ LOKALIZACJĘ W TELEFONIE!!! Inaczej nie znajdzie Ci licznika, nie wiem jak i dlaczego tak to działa, ale działa.

Przechodzisz do „zębatki” ustawień, klikasz BT Synch i cyk – zgrywa się. Trochę długo to trwa, także trzeba uzbroić się w cierpliwość. Po wszystkim wyłączasz licznik, apkę i już. PRZED PIERWSZĄ JAZDĄ MUSISZ ZROBIĆ SPAROWANIE ZE STRAVĄ! Bo później Ci te jazdy przed sparowaniem na nią nie przejdą. Czy tam na Endomondo, zależy, co kto lubi.

Działanie podczas jazdy i podsumowanie

Zrobiłem już z Bryton Rider 10 około 2000 kilometrów, w sumie tylko w zimę jeździłem bez niego. Co mogę o tym powiedzieć? To po prostu działa. Za 200 zł dostajecie sprawne, działające urządzenie z GPS’em.

Ani raz podczas jazdy nie zerwało mi połączenia, nie wiem nie wyłączył się, nie przerwał mi jazdy. Prędkość błędnie wyświetla się tylko chwilowo (przez sekundę, dwie) na bardzo zalesionych terenach, w innym wypadku nie ma żadnego problemu – nie korzystam z czujnika prędkośći, wszystko przez GPS. Powiem więcej – prędkość działa nawet lepiej niż w testowanym przeze mnie Mio Cyclo 215. Oczywiście nie ma tu nawigacji, kolorowych dotykowych wyświetlaczy i innych takich bajerów, ale jest to, czego najbardziej potrzebowałem – zapisywanie tras i nie zrywanie połączenia, nie ma też błędów wynikających z upośledzenia GPS w telefonie. To wszystko było mi potrzebne i to mam. Ps. licznik wytrzymał cały dzień jazdy – 244 kilometrów 😛

Z Bryton Rider 10 jestem zadowolony i jeżeli ktoś szuka urządzenia w tym stylu – prostego do zapisywania jazd i wyświetlania podstawowych parametrów – POLECAM!!! Kosztuje tylko 200 złotych… 😉 Garmin 1030 to to nie jest, ale jest fajne. I TANIE.

Zapraszam Was na Facebooka Janusza, gdzie jest nas duuuuuuuużo. No i mnie jest dużo. I ODPOWIADAM NA KAŻDY KOMENTARZ! Taki jestem super.

Dzisiaj spokojne, najspokojniejsze na świecie 30 kilometrów na rozjaździk po wczoraj 😁I dzięki tej trzydziestce dobiłem…

Opublikowany przez Janusz Kolarstwa Niedziela, 19 maja 2019