Dzień dobry! 😀 Dzisiaj temat prawie techniczny. Wiadomo, że w tematach technicznych jestem upośledzony, więc przedstawię Wam hamulce tarczowe w szosie na podstawie swoich własnych doświadczeń. Kurde, zabrzmiało jak temat na rozprawkę, ale nie odwołam się do żadnych tekstów kultury. Dobra dzieciaczki – zapraszam do lekturki. Co dają mi hamulce tarczowe w szosie?

Kiedy kupowałem (tak, kupowałem. szosa jest moja) nowy rower to miałem nie lada dylemat – tarcze czy klasyki? Analizowałem, studiowałem, przeglądałem… I zdecydowałem się na tarcze. Dlaczego?

Hamulce tarczowe w szosie

Patrzyłem na kilka modeli rowerów, na kilka marek – przez myśl przechodziły mi też gravele, ale na szczęście tego typu roweru nie wybrałem. Na szczęście, bo teraz w zestawie z MTB byłby bez sensu. Wybór padł ostatecznie na Krossa Vento 4.0, czyli najtańszą szosę na tarczach od Krossa ;p


Wybierałem bardzo mocno między 5.0,a 4.0. Wyższy model ma klasyczne hamulce, ale też wyższą grupę – Shimano 105. Z kolei ten ma Tiagrę i tarcze… Zastanawiałem się, co mogą mi one dać… I już wiem.

Na początek wady – jakie są wady hamulców tarczowych w szosie?

Są na pewno droższe niż klasyczne zaciski, do klamek trzeba trochę dopłacić, ale to głównie w przypadku hamulców hydraulicznych. Ja mam mechaniczne, które są w zasadzie bezobsługowe. Generalnie rowery na tarczach są droższe.

Podobno też tarcze są cięższe, ale jakby… To interesuje mnie najmniej.

Generalnie na razie to… więcej wad nie zauważam.

Co dały mi hamulce tarczowe w szosie?

Jako typowy Janusz nie wyznaję praktycznie żadnych szosowych prawd wiary – jeżdżę w deszczu, jeżdżę na szerszych oponach, czasami zjadę na szuter i generalnie to się super bawię, więc potrzebuję do tego specyficznego roweru.

Dzięki tarczom do swojej szosy spokojnie mogę wrzucić opony 30C (na takich jeżdżę) i mam jeszcze sporo zapasu na szersze (może 32 by weszły). Co mi to daje? Cholernie większy komfort jazdy, serio. Porównując do opon 25c to jest jakaś przepaść. Przez dziury przelatuję i się zbytnio tym nie przejmuję, po brukach lecę jak po asfalcie, a strat w prędkości nie odczuwam ŻADNYCH.

Skuteczność hamowania – może nie jestem doskonałym przykładem, bo jak na swój wzrost to ważę mniej niż skarbonka wypełniona samymi banknotami, ale mnie te bardzo proste mechaniki hamują baaardzo dobrze. Czuję się o wiele, wiele pewniej niż w przypadku poprzednich obręczówek z klockami z wysokiej półki.


No i teraz jedna z najważniejszych kwestii.. Januszek lubi czasami pobawić się w pluskanie w wodzie. Prawie jak dzieci w kałużach, ale ja nie zakładam kaloszy. No i jak się tak pluskam, to potrzebuję czasami zahamować. Na klasycznych hamulcach zjazdy w deszczu to była walka z ostrym cien… walka ze stresem i z tym, że w końcu nie dam rady dohamować, mimo, że ja naprawdę zjeżdżam powoli.

Weźcie jednak pod uwagę, że jak mieszkacie w płaskim terenie to te tarcze są Wam w ogóle niepotrzebne. I to serio. Ja mieszkam w górach, więc odczuwam to bardzo – na płaskim możesz nawet tego nie zauważyć. No, może poza szerszą oponą.

ps. partnerem bloga jest Rowertour

hamulce tarczowe w szosie

Co w przypadku tarcz? Przez pierwsze 18 sekund deszczu czuję różnicę w hamowaniu, a potem żyję jak król. Hamulce działają dokładnie tak samo jak na suchym i to jest ich piękno. Jakby szczęki zapytały mnie:  A CZEGO NIE MAMY MY, CO MAJĄ ONE?!

Właśnie tego.

Wpadnij na inne teksty Janusza:

Jak dobrze jeździć w górach? #beka

No i też jakbym się kiedyś przypadkiem dorobił innych kółek, to nie będę się martwił o ich zużycie, bo przy tarczach się powierzchnia hamująca nie zetrze. No i to tyle.

Takie to moje doświadczenia na tą chwilę. Wnioski czy warto dopłacać do tarcz pozostawię Wam 😉 Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na Soszial Midia Janusza:

Kolarstwo w Polsce takie jest ?‍♂️ Dzisiaj rano wokół Slęży, pal licho z tym deszczem, ale wiał straaaszny wiatr 🙁 Kto…

Opublikowany przez Janusz Kolarstwa Sobota, 20 czerwca 2020