Kilkanaście lat w piłce i uzależnienie od aktywności fizycznej (niektórzy nazywają to ADHD xD), sport sport i sport. Przynależność do terminów, rutyna i powtarzalność. Czyli coś, co w sporcie jest bardzo ważne. Do czasu! Zmieniłem sport na bardzo amatorskie kolarstwo – czy ma to na mnie pozytywny wpływ?

Wiadomo, że ciężko było się rozstać z piłką, pewnie do niej wrócę, ale na pewno jeszcze nie teraz. Teraz zaangażowałem się w coś, co WY możecie obserwować dzięki mojemu alter-ego, dzięki Januszowi Kolarstwa 😀 Teraz przeczytacie se trzy powody, dla których nie żałuję zmiany dyscypliny!

+ 10 do wolności

 

To jest według mnie największy plus amatorskiego uprawiania sportu “dla siebie” i dla swoich wyników. WOLNOŚĆ, czyli – chcę to trenuję, nie chcę to robię sobie przerwę. Nie mam konieczności jazdy we wtorek o 18, ani w niedzielę o 12. Mogę spędzić dzień na rowerze i mi się to nie znudzi. Mogę też zrobić 30 minutową jazdę i nie powiem sobie “jeszcze godzina!”.

Wiadomo, że brak terminów i takiej rutyny może być zgubny, ale nie dla mnie. Mnie już zmęczyło stawianie się we wtorek i czwartek o 19:00 na dwugodzinny trening. Teraz wolę po prostu trenować wtedy, kiedy mam ochotę. TAKI JESTEM NIETERMINOWY.  Robię se co chcę, kiedy chcę, jadę sobie gdzie chcę, a nie na wieś o 12 w niedzielę, żeby pokopać się po czole na boisku przypominającym pole z kartoflami. Wolę cyknąć sześć przełęczy na raz i być kozakiem!

Wolność, amatorski sport to wolność 😀 A amatorskie kolarstwo? To +10 do  wolności!

+10 do siły

Piłka nożna na poziomie dna (czytaj: ostatnia, czy przedostatnia liga w kraju) to nie jest siłowy sport, przekonałem się doskonale o tym, że bez dodatkowych treningów na siłowni (nigdy w życiu nie byłem, nawet przejazdem xD) nie nabiorę masy mięśniowej i już zawsze będę wyglądał jak połączenie kościotrupa z kotem mieszkającym od 3 lat na pustyni. Tu Was zaskoczę! Dzięki rowerowi przytyłem. Od maja 2017 chyba z 8 czy 9 kilogramów. Po prostu kolarstwo jest kozackie do zbudowania mięśni. Nadal nie chodzę na siłownię, ale góry doskonale mi ją zastępują.

Jestem tez po prostu silniejszy, zwłaszcza moje nogi, czy brzuch. I tutaj nikt mi nie powie, że nie przez rower – nic innego nie robię, a widzę znaczący postęp w tej materii. Góry, góry, góry!
I pewnie zaskoczę też wiele osób, które się nie interesują jakie mięśnie i jak pracują (sam się tym nie interesuję, ale widzę po sobie) – bardzo wzmacniają się też ręce, które na rowerze też dostają wycisk. Nie tylko nogi!
Rower jest fajny, jeśli chcesz wzmocnić swoje mięśnie. Ja się o tym przekonałem 😀

+15 do bycia fajnym

Nie odpowiadaj, wiem, że jest

No bo Janusz Kolarstwa jest fajny, nie?
Nie odpowiadaj, wiem, że jest. Inaczej byście tego nie czytali, hehe. A to taki krótki tekścik na temat tego, czy żałuję zmiany sportu. Odpowiedź brzmi – nie. I fajnie. Lubię rower, bardzo.

Od dzisiaj zmiana! Nowy tekst co poniedziałek, tak będzie od teraz prowadzony blogasek!

Przydatne linki:

Akcja charytatywna

https://www.siepomaga.pl/serce-jerzyka2

Facebook:

Idealna pogoda na rower, ale Janusz musi najpierw wyleczyć obitą nogę 😅😅Gleba przy 2.5 km/h na starym rowerze 😂Niemniej jednak! Udanej niedzieli Janusze i Grażynki, ja dziś spaceruje 😁

Opublikowany przez Janusz Kolarstwa Niedziela, 30 września 2018

Kategorie: Na luzie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *