No cześć! Dzisiaj opowiem Wam jak dobrze i skutecznie jeździć po górach. Dzięki tym radom (hehe, wiecie, Radom takie miasto z chytrą babą) pokonacie każdą przełęcz. Zrobicie też 5000m przewyższeń podczas jednej jazdy, a Majka będzie mógł co najwyżej siąść Wam na koło. Zapraszam do lekturki, chociaż nie wiem czy powinienem Wam to pisać, bo już nigdy Wam nie zaimponuje…

Każdemu wydaje się, że żeby jeździć to trzeba jeździć. Guzik prawda. I to taki z pętelką na dwa razy. Wcale nie trzeba jeździć, żeby jeździć. A co trzeba?

Nie trenuj w zimę

Zapamiętaj raz na zawsze. RAZ NA ZAWSZE:

Zima nie jest od jeżdżenia na rowerze.

Zima jest od leżenia w cieplutkim łóżeczku i budowania siły mięśni kciuków od wciskania pilota. Przede wszystkim musisz zadbać o odpowiednie nawadnianie organizmu w tym czasie. Najlepsze do tego będzie piwo i gazowane, kolorowe napoje. Na rowerze pojeździsz od marca – nie wygłupiaj się.

 

Trenażer?

On nawet nic nie daje.

Wystarczy przeprowadzić się w góry

Od zarania dziejów wiadomo, że żeby jeździć w górach to wystarczy się w nich urodzić albo koło nich po prostu mieszkać. Wiecie, ja nie piszę o czymś takim, że trzeba się urodzić w lesie jak niedźwiedź i pierwsze lata swojego życia spędzić na polowaniu na zwierzynę. To nie tak. Trzeba po prostu urodzić się koło gór i wtedy na bank noga się dostosuje.

Nie musisz po tych górach jeździć, a także trenować podjazdów. Z tego co wiem to po przeprowadzce w górskie rejony Twoja noga urośnie o 20 cm, a łyda da MOC. Tylko lepiej wymień wtedy rower, bo może nie wytrzymać takich przeciążeń.

Trzeba mieć drogi rower

Wiadomo, że tani rower nie podjeżdża pod góry. Ośmiorzędowa kaseta?! Jak to w ogóle używać? Przecież to jakiś dramat… Nawet mi się więcej pisać o tym nie chce.

Nie planuj jazdy

Jeżeli chcesz wyjechać w góry to pod żadnym pozorem nie planuj swojej jazdy. Masz jechać na ślepo i bez określonego planu. Generalnie nie planujesz czasu jazdy, kilometrażu i przede wszystkim tego ile jedzenia musisz wziąć. Przecież logiczne, że w każdym lesie i na każdej przełęczy jest dobrze zaopatrzony sklep.

Dokupisz wszędzie wodę i jedzenie, także luz. Nie bierz ze sobą. A trasę? Trasę sobie wymyślisz podczas jazdy.

Każdy podjazd w trupa

Jeżeli wybierasz się na dłuższą jazdę po górach (takie na przykład 2000m przewyższeń albo i lepiej) to wiadomo, że musisz myśleć krótkofalowo. Co Cię interesuje następny podjazd? Żyj chwilą! Kręć każdy podjazd w trupa, najmocniej jak tylko potrafisz. Nie patrz za siebie, nie patrz przed siebie po prostu zapier****j najmocniej jak umiesz!

Na nic zda Ci się rozsądna jazda lekko poniżej szczytu możliwości dnia. Nieważna jest Twoja wytrzymałość. Nie myśl jak maratończyk. Mam nadzieję, że się rozumiemy.

Nie rozglądaj się!

Jeśli jedziesz w góry to przecież nie, żeby się rozglądać. Jedziesz w góry po to, żeby patrzeć na licznik. Masz oglądać cyferki. Zresztą – widoki sobie możesz oglądać w telewizji i w internecie. Na żywo nie są nawet takie ładne.

Nie napawaj się naturą, nie patrz na to, jak jest pięknie… Masz po prostu jechać. I to w trupa!

Na zjazdach ma się PALIĆ

Kiedy ktoś mówi Ci o tym, że na zjazdach warto odpoczywać, żeby móc lepiej podjeżdżać to pisze Ci totalne bzdury. BZDURY!!! Na zjazdach masz dokręcać jak dzik. Jak Kwiatkowski kiedy zdobywał Mistrzostwo Świata i jak Tommy Lee Jones w Ściganym. Musisz być kozakiem.

Nie możesz pokazywać swojego strachu. Ma być ostro.

 

A tak serio to nie. Żartowałem. Wszystkie te rady macie interpretować na odwrót. POZDRAWIAM, HEHE

Ale Was zrobiłem w konia hehe.

Zapraszam na Facebooka:

Dzisiaj światowy dzień roweru! ? Pokażcie swoje rowerowe dzieci ?My w "rodzinie" mamy takie dwa Krossiki ?Wszystkiego najlepszego! ?

Opublikowany przez Janusz Kolarstwa Środa, 3 czerwca 2020