No cześć. Ostatnio sobie zrobiłem na trenażerku 100km i 2000m przewyższeń (tak, mogę to tak liczyć, bo mam piękny trenażer smart hehe) na Zwifcie, co zajęło mi ponad pięć godzin. PIĘĆ GODZIN NA JAKIMŚ PIER… chomiku. Nic dziwnego, że pojawiło się kilka pytań jak przeżyć coś takiego. No to zapraszam do lekturki. Ten tekst powinien być teraz jak nowa płyta Quebonafide. Na czasie.

Najpotrzebniejsze w takim wyzwaniu życia jest odpowiednie nastawienie. Musisz po prostu chcieć to przeżyć. Musisz na przykład chcieć uzbierać 100 lajków na Stravie za 100km na trenażerze. Musisz chcieć być lubiany.

Jak przeżyć w ch*j dupogodzin na trenażerze?

Dobra. Koniec zbędnego pitolenia – trzeba zacząć już tekst.

Potrzeba pierwsza – Pandemia

Brzmi to trochę niepoprawnie. Już na pierwszy strzał coś takiego?! Przecież słowa potrzeba i pandemia się nie dodają. One nie są liczbą parzystą, nie mogą być parą (hehe). No okej, jeżeli przetarłeś/aś już monitor lub ekran telefonu opluty z nerwów to odpowiedz mi na pytanie – kto lub co zmusi Cię na końcu marca lub początku kwietnia do wchodzenia na trenażer i robienia na nim 100 km czy tam cztery dupogodziny? Tylko pandemia.

Potrzeba druga – Coś do oglądania

Nawet najpiękniejsza grafika w Zwifcie. Nawet najwspanialszy podjazd na Alpe du Zwift i inne takie bzdury, nawet jakieś Real Trainingi czy tam jakieś inne rzeczy, które sprawią, że Twój trenażer będzie dawał Ci opór jak w realu nie sprawią, że nagle pomyślisz sobie – O JAK SUPER NA TYM TRENAŻERZE, JAKBYM TAK NORMALNIE JECHAŁ. No nie. to się nie uda.

Jeżeli lubisz piłkę nożną – włącz sobie jakiś serial o piłce nożnej (ja jak jechałem to sobie włączyłem serial o klubie piłkarskim – Sunderland till I Die).
Jeśli lubisz polskie komedie romantyczne – włącz sobie polskie komedie romantyczne, czyli masz materiału na jakieś 95 jazd. Po pięć godzin każda.
Jak lubisz coś śmiesznego – włącz sobie jakieś stand upy czy coś. Poprawi Ci to humor.
Jeśli lubisz jeść wieprzowinę – to sobie włącz Świnkę Peppę. Ogólnie wiesz o co chodzi.

Trzeba coś oglądać, bo się pochlastasz z nudy.

Potrzeba trzecia – Jedzonko

Jeśli wchodzisz na trenażer to nie zapominaj o jedzeniu. Musisz mieć dobre jedzonko i dużo jedzonka. Też dużo picia, weź sobie jakieś colę, dużo wody, nawet sobie herbatkę zrób. Cokolwiek. Musi być dobre, bo coś musi dawać Ci przyjemność, zdecydowanie.

No chyba, że nie lubisz przyjemności to sobie przygotuj coś, czego nienawidzisz.

Potrzeba czwarta – smart trenażer

Potrzeba kontrowersyjna. Znaczy no, kontrowersyjna, bo droga. Uważam jednak, że jeśli miałbym robić coś szalonego na trenażerze to nie może mi on dawać odczucia jakbym jechał po jakimś płaskim lotnisku bez żadnych zmian w obciążeniu, bez żadnych gór i zjazdów. Zajebałbym się chyba.

Potrzeba piąta – aplikacja

Trzeba coś takiego mieć. Jakiś Zwift czy coś. Coś, co da Ci chociaż trochę Real feel z jazdy i nie mówię tu wcale o włączeniu sobie filmiku na YouTube jak ktoś jedzie xD To się najczęściej łączy ze smart trenażerem, bo na przykład ja swoją setkę zrobiłem na Zwifcie, czyli gierce komputerowej, która daje sporo frajdy z jazdy.

Potrzeba szósta – samozaparcie

Samozaparcie jest Ci potrzebne do dwóch rzeczy obecnie. Po pierwsze – nie ulegasz pierdoleniu smutnych typów, którzy bronią się konstytucją w temacie jazdy na rowerze xD (możesz poczytać o tym tutaj: Jakim rowerzystą podczas pandemii jesteś?) Nie sugerujesz się także tym, że jakiś tam bloger, który ma 100k lajków na instagramie wrzuca relacje, że jeździ, więc Ty też możesz jeździć i będziesz. Generalnie obecnie chyba lepiej wybrać trenażer, niż normalną jazdę, ale to moje zdanie. Do tego jest Ci potrzebne samozaparcie, bo jak za oknem słoneczko to łatwiej ulec pokusie.

Potrzebujesz też samozaparcia do samej jazdy na chomiku, bo to nie jest łatwe. O ile masz ochotę na sesję godzina – dwie to spoko, ale taki cały dzień na trenażerze to jest serio misja 😀 Ale generalnie – jak na przykład lubisz góry, to wbijasz w Zwiftowe góry i się bawisz. Trzeba jakoś to wszystko przetrwać! 😉

Potrzeba siódma – balkon albo zasłony

Tutaj na tą potrzebę można patrzeć dwojako – jeżeli masz balkon, TO WBIJAJ NA NIEGO!!! Pokręcisz sobie na świeżym powietrzu. I to tak serio – nie ma czego się wstydzić. Z kolei jeśli nie masz balkonu… Odizoluj się nie tylko od ludzi, ale i od słońca xD Mnie na przykład irytuje fakt, że ja kręcę w domu, a tam taka ładna pogoda. Zatem zasłaniam sobie okna i cisnę.

Dobra, to już jest koniec, nie ma już nic. Jesteście “wolni” możecie iść. Na trenażer. Miłego dnia Janusze i Grażynki, no i wesołych i przede wszystkim zdrowych i rozsądnych Świąt.