Od końca majówki w moim regionie pada. Tylko pada. Nic innego, tylko pada, pada deszcz. Nie chce mi się w taką pogodę jeździć na rowerze, bo raz, że to nie za fajne, a dwa – nie mam warunków do codziennego czyszczenia roweru, serio. Zapraszam Cię na tekst o tym jak przygotować się na rower w deszczu.

Wiadomo – wiatr, deszcz i tego typu przykre zjawiska atmosferyczne mocno zniechęcają nas do jazdy na rowerze… Nie wiadomo w co się ubrać, nie wiadomo czy nie będziemy chorzy i w ogóle nie wiadomo nic. Z pomocą jednak przychodzi do Was Janusz i wskaże Wam jak prawidłowo przygotować się do jazdy na rowerze w chłodne dni. Ja co prawda za często tak nie jeżdżę, ale mi się zdarza. Zatem… Jak przygotować się na rower w deszczu?

Po pierwsze – warto?

W sumie jak komuś nie przeszkadza, jak ktoś ma waruny w domu na ciągłe czyszczenie roweru i pielęgnacje – to czemu nie? Jazda jak jazda, pogoda jak pogoda. Gdyby nie fakt, że przy tym majowym deszczu jest jeszcze do tego OKRUTNIE zimno (jak na maj – 4, 5 stopni…) to sam bym dużo jeździł, ale to dla mnie masochizm, zwłaszcza, że już się człowiek nastawił na fajne, cieplutkie dni. Jednak jeżeli jesteś mocniejszym charakterem ode mnie (spoko, ja przejeździlem całą zimę hehe) to mam dla Ciebie parę rad jak przygotować się na rower w deszczu?

Najpierw ubiór, bo przecież bez komfortu termicznego to się NIC nie chce. Tragizm. No to zaczynamy, A JAK.

Jak przygotować się na rower w deszczu: góra na cebulkę!

Przyznam szczerze, że ja sam nie lubię za bardzo marznąć, być mokrym i generalnie kiedy pogoda nie sprzyja to najlepiej jest ubierać się „na cebulkę”. Kilka warstw i przy ewentualnej zmianie warunków można jedną warstwę zdjąć i nadal cieszyć się jazdą na rowerze. Polecam zna początek zaopatrzyć się w jakąś rowerową koszulkę z długim rękawkiem. (Rogelli ma w tym temacie bardzo fajną ofertę ) Wiadomo, sama koszulka nie wystarczy. Warto też założyć na siebie wygodną bluzę rowerową, a na sam wierzch kurtkę, która ochroni nas przed niespodziewanym deszczem i przemoknięciem. Ogarnijcie sobie Rogelli serio. I nie dlatego, że jestem jednym z ich ambasadorów, ale dlatego że mają dobre ceny! A do tego możecie jeździć na takiej stylówce jak Janusz, a wiadomo, że jest najlepsza na świecie.  Jak się źle ubierzecie to będziecie mokrzy i smutni jak ten kwiatuszek:

Jak przygotować się na rower w deszczu: a co z dołem?

Myślę, ze nie ma wśród nas zapaleńców jeżdżących na rowerze przy pięciu stopniach w krótkich spodniach… A jeśli są – podziwiam! Z kolei dla tych, którzy nie lubią marznąć proponuję zaopatrzenie się w długie spodenki rowerowe. Można tez oczywiście zakładać krótkie, a na wierzch na przykład bieliznę termoaktywną, ale myślę, że najlepszym rozwiązaniem będą dedykowane spodenki na rower – mniej zachodu i mniej rzeczy na sobie przy tym samym zabezpieczeniu ciepełka. Ja jeździłem długo w takim zestawieniu (krótkie spodenki, jakieś termoaktywne spodnie, dresy) i dopóki nie kupiłem normalnych spodni rowerowych to mi to nie przeszkadzało. Teraz już do takiej jazdy nie wrócę, nie ma szans. Tylko długie spodnie rowerowe!

Co jeszcze do tego? Na pewno przydadzą się rękawiczki. Jak jest taka temperatura jak na przykład dzisiaj u mnie 4 STOPNIE W MAAAJU!!!!!!!!!!!! To wypadałoby chyba przyodziać jakieś pełne, długie rękawiczki. Do tego – czapa pod kask, żeby nie przewiało, jakaś chusta czy komin czy coś… Ta pogoda jest niestety bardzo zdradliwa, zwłaszcza, że nasze organizmy są już chyba gotowe na ciepłe dni…

A, no i jeszcze fajnie jest mieć jakieś ochraniacze na buty. Tak, wszystkie linki są do Rogelli – bo jest super. Hehe.

PODSTAWĄ JEST KASK, JAK W NIM NIE JEŹDZISZ – NIE SZANUJĘ.

 

A co z rowerem?

W sumie do jazdy na rowerze przyda się też rower… Jak wychodzicie (zwłaszcza na szosę) w deszczowe dni to miejcie na uwadze to, że smarowanie łańcucha i „sprzatanie” ramy to będzie po każdej jeździe. No chyba, że lubicie jak Wasz rower jest brudaskiem a łańcuch się kończy po 700 kilometrach hehe.

Podstawą w deszczyku są też LAMPKI. Nawet jakieś podstawowe, ale jednak musza być. Jak jedziesz to „chlapie” za Tobą woda, widoczność jest ograniczona… Jak już musisz jechać to zdecydowanie się oświetl. Jak jesteś NINJA – nie szanuję.

Do tego możesz sobie jakiegoś błotniczka delikatnego wrzucić, ale to nie jest wymagane. Ogólnie to są takie podstawy, ale przede WSZYSTKIM trzeba uważać, zwłaszcza na szosie, bo mała nieuwaga i można polecieć.

W zasadzie to takie moje kilka rad, które ja sam na sobie testuję. Chory nie byłem od 1986 roku, więc są chyba skuteczne, tak myślę.

Mam nadzieję, że już wiesz jak przygotować się na rower w deszczu.

A teraz, jak już jesteś mądrzejszy/a to wpadnij na Facebooka Janusza. Wyrówna się, tutaj zmądrzałeś/aś, a tam zgłupiejesz. HEHEHEHE.

he.

he.

Facebook Janusza Kolarstwa: KLIK

Wpadnij też na inne moje teksty:

Co mnie wku… denerwuje podczas rowerowych jazd?

Jakich rowerzystów powinni zamykać w więzieniu?