Przejście na system wpinanych pedałów kojarzy się wielu osobom ze śmiercią, samobójstwem, katastrofą i ogólnie wszystkim co najgorsze. Czy to faktycznie jest takie straszne? Mam już pewne doświadczenia w jeździe z tym systemem (a nawet dwoma) i jak widzicie  – żyję. Czas na kilka porad o tym, jak i z czym jeść SYSTEM SPD/SPD SL. Czytajcie i czerpcie z tego natchnienie, albowiem szczęśliwy jest ten, kto na rowerze nie upadł.Moment w którym zaczynasz wpinać się do roweru jest równoznaczny z tym, że jesteś już profesjonalistą. Prawdziwym. W każdym calu. Nie musisz nawet golić nóg (jak jesteś facetem, bo pewnie jak jesteś babką to i tak golisz, a jak nie – to nie musisz!). Wtedy Twoje umiejętności rowerowe sięgają poziomu Majki. Jak jeździsz na Szosie to Rafała, a jak na mtb (celowo z małej, SZOSA NAZI) to Włoszczowskiej. Serio mówię.

700 systemów, jedno zastosowanie

Jak wszędzie tak i w tym temacie możliwości wyboru są nieograniczone co zdecydowanie NIE POMAGA. Ja znam (i nawet mi się nie chce szukać więcej, życie) chyba trzy takie powiedzmy “systemy”, czyli: SPD Shimano do MTB, SPD-SL do szosy i system Look’a do szosy. Więcej nie jest Wam potrzebne, wierzcie mi na słowo.

Czym one się różnią? Tym, że jedne są do szosy, a drugie do MTB, hehe. Podam Wam na moim przykładzie: jeździłem na początku w “górskiej” odmianie wpinanych butków i różnią się one od szosowych tym, że mają mniejsze podparcie dla stopy no i w moim przypadku są dwustronne, a szosowe są jednostronne.

Pedały szosowe mają większą platformę, dzięki czemu (ja to odczuwam) jest trochę sztywniej, czuję się jakby pewniej. Ogólnie rzecz biorąc – tak czy tak każdy system to to samo, po prostu się wpinasz i jedziesz. Tyle. Różnice mogą być w wyglądzie, jakiejś tam sztywności, ale w zasadzie wszystko to jest to samo. Koniec teorii, czas na praktykę. Są też jakieś wynalazki platformowo/wpinane, ale to już wariacje.

Zapytacie pewnie jakie pedały wybrać? Znowu podam na swoim przykładzie – ja na początek zakupiłem najprostsze, najtańsze i chyba najbardziej pancerne SPD na świecie: Shimano PD M520 – z blokami do kupienia za stówkę, a do tego mam najprostsze buty z Decathlonu. Właśnie! Buty! Ich też jest osiem miliardów trzysta dziewięćdziesiąt tysięcy czterdzieści pięć rodzajów, ale ja jestem fantastyczny i powiem Wam o dwóch. Są szosowe, albo górskie. I w zależności od tego jakie są – takie bloki będziesz mógł w nich zamontować. TYLE.

Jeśli chodzi o pedały szosowe to mam teraz pedały XLC kompatybilne z systemem Look’a – jestem na etapie ich testów, recenzja też będzie 😀

Jak nie zabić się w SPD?

Pierwszą czynnością, jeszcze przed założeniem i ustawieniem bloków do butów SPD powinno być wzięcie do ręki imbusa i poluzowanie maksymalnie sprężyny. Dzięki temu będziecie mogli lżej się wpiąć, ale także wypiąć w awaryjnej sytuacji. Jestem pewny, że 90% gleb na pierwszych jazdach w SPD to wina właśnie za mocno napiętych sprężyn.

Jak już skręcicie te sprężyny i jesteście pewni, że są luźne NA MAKSA. To zabierzta się moi kochani za ustawienie bloków, ale wiecie co? Nie zrobię Wam tej krzywdy i nie będę dawał swoich rad na ten temat. Teraz możecie sobie zrobić przerwę w czytaniu i obejrzyjcie to:

On Wam na pewno pomoże, bo ja ustawiałem sobie bloki po swojemu, czyli troszeczkę teorii od Szajbajka, a reszta to testy na żywym organizmie. Imbusik w rękę i jazda z poprawkami na bieżąco. Jeśli źle ustawicie bloki to będą Was boleć kolana i będzie meeeega źle. Trzeba się do tego przyłożyć.

Jak już jesteście pięknie ubzrojeni w bloki w pedały i buty z blokami to weźcie rower, stańcie sobie blisko czegoś, złapcie się i poćwiczcie na stojąco wpinanie się i wypinanie. Tak, żeby to było naturalne. Jak już będziecie w miarę umieć, to można wyjść przed blok na pięć minut i się przejechać, ale od razu mówię: NIE ZAWRACAJCIE W SPD od razu, bo będzie bum, bang i rozwalone ręce. I najlepsze co możecie zrobić, to chwilę pojeździć tak pod blokiem, a później pojechać “w miasto”. Serio. Większość gleb to podejrzewam jest stres, bo ja w zasadzie ani raz się nie przewróciłem, a praktycznie od razu pojechałem w dłuższą trasę z SPD. Oczywiście, jak jeździcie MTB  to nie polecam raczej od razu lecieć w teren, ale jakaś luźna jazda – jak najbardziej. To wtedy wejdzie Wam w nawyk wypinanie się.

Wystarczy pamiętać, że trzeba przed światłami czy przejściem się wypiąć. Tu zastosowanie mają też rozkręcone sprężyny – w awaryjnej sytuacji wypniesz się też jak pociągniesz mocno nogę do góry i dzięki temu się nie wyłożysz. Nie polecam raczej jakiegoś “cykania” się i chowania się po trawie – z reguły po trawie się nie jeździ, więc tam się nauczysz a na ulicy gleba. Trzeba się po prostu przełamać. NO I ZAWSZE MIEĆ KASK. I też plusem tego, że od razu pojedziesz w plener jest to, że można na bieżąco ustawiać bloki co może być bezcenne.

W pierwszych jazdach też nie polecałbym ciśnięcia na maksa, bo “się da”, bo się da też wtedy popsuć nogi. Mięśnie pracują na SPD zupełnie inaczej niż na platformach i przy dużym przeciążeniu od razu mogą postrzelać. Kolana też mogą strzelić. Wszystko może strzelić. Jak przypadkiem Ci się nie uda i się nie wypniesz i uderzysz o asfalt, trudno – zdarza się, większość osób tak podobno ma. Byle być wtedy zabezpieczonym jakimś kawałkiem plastiku na głowie, w którym wygląda się głupio. Tyle ode mnie dzisiaj chłopaczki i dziewczynki. Wpinajcie się i bawcie się dobrze na rowerzu! I czytajcie też inne teksty. Na przykład – jak uniknąć bomby

Mamy też PATRONITE! Możesz wesprzeć moje działania 🙂 Kliknij sobie:

Wpadajcie też na Facebooka Janusza:

A wyskoczyłem sobie dzisiaj na "luźne 50 km"… Wyszła jazda w takim deszczu, w jakim jeszcze NIGDY w życiu nie jechałem…

Opublikowany przez Janusz Kolarstwa Piątek, 16 sierpnia 2019