Dzień Dobry! Zapraszam Was na bajeczkę pod tytułem – “Jazda w górach jest łatwa”. Brzmi absurdalnie? Eee tam, wcale nie! Dzięki tym kilku poradom Janusza Kolarstwa każdy z Was zostanie KRULEM GUR, który podjedzie każdy podjazd i pokona KAŻDĄ górę. Powtarzam, każdą. Musicie tylko zastosować te kilka krótkich rad.

Najważniejszą cechą dobrego kolarza jeżdżącego w górach jest napinka. To jest absolutnie konieczne! Pamiętajcie o tym.

Kodeks skutecznego jeżdżenia po górach

1 – Jak najwięcej napinki

Wyjeżdżając w góry musisz być napompowany i napakowany jak autobus do Lichenia. Nie możesz podchodzić do tematu na lajcie i z przeświadczeniem, że tą traskę 200km i 4000m przewyższeń musisz po prostu przejechać. Po prostu przejechać to może jakiś leszczyk, a nie Ty. Większość sukcesu stanowi głowa, jeżeli będzie zbyt wyluzowana to na podjeździe wyprzedzi Cię jakiś pajac z torebką na kierownicy.

Ps. Serio, miałem kiedyś sytuację, że wyprzedziłem jakichś typów na Przełęczy Jugowskiej i oni się spięli, bo ich jakiś typ z torebką wyprzedził HAHAHA

2 – Każdy podjazd na maksa

Dopiero zaczynasz jazdę? Myślisz o rozgrzewce? Rozgrzewkę się robi przed jazdą, a najlepiej w ogóle. Masz mięśnie z tytanu, które NIGDY nie strzelą. Szkoda czasu na tą jakąś niby rozgrzewkę, jedziesz od początku full gaz.

Nie ma czegoś takiego, że Ty sobie planujesz, że ten podjazd pojedziesz wolniej, bo zostanie Ci więcej mocy na pozostałe górki. A co, jak na tej konkretnej objedzie Cię jakiś typ na rowerze w czerwone kwiatki? Przecież to byłaby dyskwalifikacja, Twoja psychika w takim wypadku się spakuje i pojedzie na wakacje.

3 – Kasujesz każdego

Widzisz kogoś przed sobą? Masz zrobić tak, że będzie ZA TOBĄ. Lubisz jak ktoś jest lepszy od Ciebie? No właśnie, nie lubisz. Nieważne, że na szczycie najprawdopodobniej umrzesz na zawał. Umrzesz jako zwycięzca. Kto mówi o przegranych? Nikt.

Kto nie chce umrzeć jako zwycięzca? Nikt.

4 – Twarde przełożenia

Kasety 28, 30, o zgrozo 32 zęby – zostaw dla emerytów. Ty nie jesteś jeszcze w podeszłym wieku i jedyną słuszną kasetą jest 25t. Bolą Cię wysokoprocentowe podjazdy? To zjedź i podjedź jeszcze raz, za trzecim razem nie będzie boleć i przestań się mazać. Kolarze nie płaczą.

5 – Nie trać czasu

Jedzenie? Zjesz w domu. Picie? Wystarczy jeden bidon i te browary, które masz w planie na dzisiejszą jazdę. Co jest lepsze? Stracić mnóstwo czasu na bezsensowne postoje na jedzenie i picie czy pokonanie w tym czasie kolejnego podjazdu i objechanie jakiegoś frajera?

Odpowiedź jest jasna.

Stosując się do tych pięciu rad nie zdołasz najprawdopodobniej przejechać jakiejkolwiek trasy w górach, a czytając ten tekst straciłeś kilka minut z życia.

Nie ma za co.