Dzień dobry. Dzisiaj kodeks, a tego typu teksty zawsze czytają się jak świeże bułeczki. Znaczy no, teksty się czytają, a bułeczki się sprzedają. Kolarstwo jesienne i zimowe ma (a raczej powinno mieć) inne prawa niż takie kolarstwo letnie czy wiosenne. Ja Wam to zaraz moi drodzy wyjaśnię, jest kilka porad, które MUSICIE zastosować. Musicie i tyle.

Kolarstwo jesienne powinno być totalnie beznapinkowe. Jeździsz, robisz zdjęcia, cieszysz się.

Jak jeździć na rowerze jesienią i zimą?

Odpuszczasz

Trening? Wiosną i latem. Jesienią i zimą sobie jeździsz, podziwiasz najpiękniejsze pory roku (te kolory!), zabierasz ze sobą swoją ukochaną/ukochanego, który/a zazwyczaj nie chce z Tobą jeździć, bo ciśniesz nabity jak autobus do Lichenia i kiedy ona chce zrobić sobie zdjęcie to spotykacie się dopiero po jeździe, BO TY MIAŁEŚ TRENING I NIE BĘDZIESZ SIĘ ZATRZYMYWAŁ PSIA WASZA MAĆ.

Jesienią i zimą jeździsz sobie na lajciku, korzystasz z każdego dnia dobrej pogody i odwiedzasz te miejsca, które zawsze były piękne, ale Ty wolałeś piękno Garmina i watów :v Teraz doceń swoją okolicę. Skręć w nieatrakcyjne treningowo uliczki, może znajdziesz jakąś super miejscówkę? Kto wie…

Spróbuj.

JESTEŚ WIDOCZNY

No męski narząd rozrodczy by strzelił tych, którzy nie potrafią wydać 70 zł na normalne lampki rowerowe, które będą jakkolwiek widoczne i jeżdżą jakby rzucili szkołę i zostali ninja. Ostatnio jadę sobie z Grażynką i jedzie jakiś cymbał (przepraszam, ale to naprawdę był cymbał) z DZIECKIEM. Ciemno, bo to po zmianie czasu i po 17 było, a ziomeczek sobie jedzie bez lampek, jego synek bez lampek – no ludzie, weźcie Wy się czasami zastanówcie nad swoim zachowaniem, bo ktoś będzie na tej drodze dla rowerów jechał trochę szybciej, wpierdoli się w Was i winny będzie cał świat, a nie Wy…

Nikt nie każe Ci kupować lampek Bontragera za 260 zł (chociaż cholernie warto), ale podstawowe świecidełka kosztują już pewnie ze 30 złotych… Użyjcie mózgu.

Polecam też odpuścić sobie najczarniejsze z ciuszków, bo Was widać nie będzie.

Eksperymentuj

Może to dobry czas na spróbowanie czegoś nowego? Nie, nie piszę o nowym rodzaju piwa, wódki czy whisky, a o spróbowaniu czegoś nowego w rowerze. Ciśniesz ciągle MTB? Może spróbuj jakiejś odmiany (nie mówię o kupowaniu nowego roweru czy coś), poznaj jakieś nowe szlaki, nie ciskaj ciągle tej samej pętli. Może warto odwiedzić jakieś nowe miejsca? Możesz też przestać być napinającym się szosowcem i pobawić się w jakieś inne rzeczy, czy to na MTB czy na czymkolwiek innym. Twoje ego strasznie podrośnie, bo po przesiadce z MTB na szosę czujesz wielką moc. Hehe.

Można też się pobawić w śniegu na rowerze – wydaje się to złe, bo zimno i w ogóle… ale jest super!

Pomyśl o tym!

Dbaj o rower

Jak wyjedziesz jesienią czy zimą – zadbaj o swoją maszynę po jeździe. Umyj, zbierz błoto i w ogóle, bo przez ten okres można baardzo łatwo uszkodzić sobie napęd czy inne łożyska, a później pół wypłaty w plecy 😀

Czytaj

Co poniedziałek o godzinie 19:00 włączasz sobie blogaska i czytasz nowy tekścik Janusza – lepiej się śmiać jak chorować, tak mówią.

Poza blogaskiem Janusza możesz też poczytać fajną literaturkę kolarską – dowiedzieć się czegoś ciekawego. Ja na przykład teraz czytam w wolnej chwili książkę o Vuelcie od wydawnictwa SQN. Fajne! Jest też o Giro o Tour de France. Warto poczytać, ciekawe są!

Dziękuję. Widzimy się za tydzień! Podobało się? Napisz to na FB Janusza!