Jak widać w tytule nie mam problemów z motywacją. Jednak wiem, że są wśród Was zapaleni kolarze, którzy potrzebują wykładu motywacyjnego przed wyjściem na rower, bo inaczej to lipa. No to co, ja Ci taki wykładzik zrobię, że już nie zejdziesz z roweru hehe.

Patrzysz na rower, później na browara, później znowu na rower, później na browara… I zdecydowałeś. Przecież nie jesteś aż taki gruby, nie musisz dzisiaj. I cyyyyyyk jeden, drugi, trzeci, czwarty browar. Fakt, to przecież nie tuczy. Szkoda, że do każdego z tych piw zeżarłeś paczkę czipsów i zagryzłeś orzeszkiem w panierce paprykowej. To nie brzmi fit. Ale dobra, zobaczymy co da się z tym zrobić.

ROWER TO GŁOWA, TYLKO GŁOWA!

PAMIĘTAJ,  WSZYSTKO SIEDZI W TWOJEJ GŁOWIE! Jesteś silny, dasz radę, zdobędziesz tą przełęcz! Wyjdziesz na rower w zimę, drzemie w Tobie wielka moc! UWIERZ W SIEBIE, UWIERZ W SIEBIE! Ten rower to Twoje katharsis, on Cię oczyści! Twój umysł się uwolni, uwierz w to. Zrób te kilometry, wrzuć na Stravę. Łakniesz atencji? NIC PROSTSZEGO, pokaż tym leniom z Fejsbuka, że Ty jesteś lepszy, że masz większą wartośc niż oni!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Dobra, dajcie spokój. Wiecie, to taka parodia bełkotów motywacyjnych, za które jeszcze ludzie biorą chore pieniądze. Wiecie, typ prowadzi firmę z obrotem 10 mln euro dziennie, ma dzień kryzysu i płaci 100 tysięcy euro za to, żeby jakiś typ mu powiedział, że w sumie to JEST ZAJEBISTY. Ale on to wie.

I Wy też to wiecie. Rowerzyści są zajebiści. A ja nie czuję, że rymuję. Mam ten luz, ten luuuz, którego Tobie brakuje. Napinasz się na ten rower, jakby Ci ktoś za to płacił, zupełnie jak temu typowi od motywacji. Prędzej czy później i tak podjedziesz tą przełęcz, szybciej, wolniej.. Kogo to interesuje? Tylko Ciebie.

I przez to się napinasz, “eeeee po co mam iść jak i tak nie zrobię treningu” STOP! Jak masz problemy z wychodzeniem na rower, stwierdzasz, że “się wypaliłeś” (fochy, jak księżna Monako) to przestań nazywać swoje jazdy na rowerze TRENINGIEM. Weź to nazwij – jazda na rowerze. Dla przyjemności. Pewnie, lataj wtedy jak dzik ( no może nie tak dosłownie, bo Cię odstrzelą hehehehe), ale nie nazywaj tego treningiem. To nie trening, Twój problem zniknie, może. Hehe. Ja wrzucam na luz, mówię, że idę na rower.. Zażynam się jak debil, ale nie robię treningu, ja sobie tylko jeżdżę.

Polecam, luuuuuuuuuuuzu trochę.

Spójrz może w lustro?

Alter ego Janusza :Aaaa uprawiać miłość fizyczną z tym (aaa widzisz, takiego eufemizmu nie wymyślisz nawet na porannej toalecie) treningiem. Nie idę, jest zimno, jest nieprzyjemnie, będę chory i w ogóle to JEST ZIMA, A W ZIMĘ TO SIĘ SIEDZI W DOMU, A NIE NA ROWERZE JEŹDZI!

Janusz: Skoro tak, to weź trenażer. A widzisz, szach mat leniu śmierdzący.

Alter ego: TY NORMALNY JESTEŚ CZŁOWIEKU? ROWER W POKOJU? W POKOJU TO JA MOGĘ NETFLIXA OGLĄDAĆ, A NIE NA ROWERZU JEŹDZIĆ.

Janusz: Idź na rower, jesteś gruby. Spójrz w lustro!

Alter ego: 

Źródło – demotywatory/joemonster

Hehe, myślisz sobie, niee, nie nie, ja w zimę odpoczywam i tyle. Spoko, odpoczywaj. Wtedy Twój brzuszek nie odpoczywa. Tak Grażynka, Twoje nogi i tyłek też nie odpoczywają. One wtedy ciężko pracują. Nad czym? NAD MASĄ HEHEHEHE. Jesteś aktywny/a przez kilka miesięcy, cyyyk zero czegokolwiek, bo przecież jest zima. No i spoko, ja to szanuje.

Sklepy z ciuchami też to szanują, bo niedługo się w swoje nie zmieścisz.

Spoko, nie jeździj. Rozumiem.

Grubasie.

Ludzie się bszydko na mnie patszom jak jeżdżę w zime na rowerzu

 

Ty no to fantastycznie (gdzieś kiedyś widziałem taki tekst, bez kitu… widziałem, na jakiejś grupie, że go denerwuje, jak ludzie się krzywo na niego patrzą, albo się z niego śmieją jak sobie jeździ na rowerze w zimę xD), śmieją się i co? I stoją w korku? Czy może siedzą na dupie w domu i nabierają rubensowskich kształtów (maatko, sprawdź sobie w Google co to znaczy). A Ty sobie idź na rower albo pobiegaj. Aaa do biegania jeszcze dojdziemy, nie myśl sobie, że Cię oszczędzę.

Jeżeli są wśród Was osoby, które mają problem z czyimiś komentarzami, śmieszkami albo innymi takimi minihejtami itd to szkoda mi Was, ale mam dla Was małe ćwiczenie.

Wyobraźcie sobie taką alternatywną rzeczywistość. Macie między 15-18 lat, ale nie nazywacie się Marcin Kowalski, Krzysiu Jeżyna albo Marek Mostowiak. Wyobraźcie sobie, że nazywacie się Adolf Hitler Kowalski , albo Morfina Kwas Kokaińska (bo Wasi rodzice to byli tacy weseli ludzie, że stwierdzili, aaaaaaaaaaaaaaaaa co tam, beka będzie). I teraz tak się nazywając idziecie do nowej szkoły. Przy obecnym poziomie młodzieży, to najprawdopodobniej Twoje imię i nazwisko będzie najczęściej wypowiadanym zwrotem w historii szkoły.

I co, dalej jest tak źle, jak się z Ciebie śmieją, BO MASZ KURDE PASJĘ I SIĘ Z NIĄ NIE ROZSTAJESZ? WIESZ CO, FAKT, WSZYSTKO SIEDZI W GŁOWIE. ALE CZASAMI TRZEBA SIĘ W NIĄ MOCNO PIER*OLNĄĆ, ŻEBY SIĘ UAKTYWNIŁO.

To był pierwszy odcinek dawki motywacji. No pewnie, czytaj dalej. Nie idź na rower 🙂 Waga rośnie, później ramy Krossa złe, bo pękają 😉 Nie, TO TY JESTEŚ GRUBY BO NIE JEŹDZISZ XD

Wystarczy. Dziękuję, że wpadłeś. Udostępnij ten tekst każdemu, kto czai się jak pies do jeża z wyjściem na rower/bieganie/skakanie w zimę. Pozdrawiam i życzę miłego dnia, Ja. Czyli Janusz.

Wbijaj na fejsika, nie żałuj sobie. Niedługo będzie nas tam 900 osób. Czaisz, 900 ludzi, którzy lubią też rower. Medżik.

"Jak jeździć na rowerze w zimę?", czyli najnowszy film kanale Janusza Kolarstwa na YT już o 17! Jednak, jeśli chcesz…

Opublikowany przez Janusz Kolarstwa Wtorek, 8 stycznia 2019

Kategorie: Zima bez depresji!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *