Jakiś czas temu zmieniłem swoje podobno nieśmiertelne Shimano PD-M520 na pedały szosowe XLC.  Czy była to zmiana na plus? Raczej tak, mimo że są to pedały stricte szosowe współpracujące z blokami w systemie Look’a. Nie obyło się bez kilku wad i dziwnych problemów, ale w ogólnym rozrachunku nie jest źle. Janusz sobie sprawdził czy XLC może być dobro alternatywo dla Szajmano i czy innych firm – no może, chociaż akurat moja para napędzaczy roweru miała pewne wady. Zapraszam do lekturki!

Zacznijmy od tego, że moje nieśmiertelne Shimano M520 okazały się dość bardzo śmiertelne. Gdzieś tak po 4000 km złapały takie luzy, że sobie piszczały. Nie chciało mi się już tego serwisować, miałem w planie zakup jakichś szosowych pedałów, bo buty mam szosowe i chodzenie w metalowych blokach od SPD było… Irytujące. Tak po prostu. Akurat fajnie w mój pomysł wstrzelił się mój partner, rowertour.com dostarczając mi do testów pedały szosowe XLC.

Na początek zacznijmy od bełkotu, czyli specyfikacji… 😀

  • Materiał korpusu: Injection Carbon
  • Łożyskowanie: łożyska maszynowe
  • Wymiary: 87 x 91mm
  • Średnica gwintu: 9/16 cala
  • Waga: 285 g (bez bloków)
  • Kolor: srebrny
  • Zestaw zawiera blok Look 0°
  • Produkt dostarczany w oryginalnym opakowaniu producenta

Ok, już wszystko wiecie. Pedały zrobione są z Injection Carbonu, cokolwiek to znaczy 😀 Ważą 285 gramów bez bloków, co oznacza, że ważą tyle samo co coś co waży 285 gramów. Wyglądają tak:

Ciekawostką jest to, że podczas drugiej, może trzeciej jazdy to takie srebrne co jest na środku pedała się odkleiło, z obu… Nie wiem za co to odpowiada, ale bez tego jeździ mi się tak samo jak z tym, więc uznaję to po prostu za małą wadę – szkoda, że się rozpadło, ale rozpaczy nie ma. Gdybym to kupił – nie reklamowałbym. Warto tutaj zauważyć, że pedały szosowe XLC są pedałami jednostronnymi, czyli możemy wpiąć się tylko z jednej strony.

Zestaw jaki otrzymałem wyglądał tak:

Oprócz pedałów dostałem też bloki Looka.

Pedały szosowe XLC – dają radę?

Generalnie użytkowanie nowych pedałów musiałem rozpocząć od rozkręcenia na maksa sprężyn, żeby się nie zabić. W sumie cały czas tak jeżdżę, nie mam jakiejś takiej potężnej mocy, przez którą wypinam się na podjazdach czy przyśpieszeniach. Ogólnie zmianę z górskich na szosowe SPD oceniam jako pozytywną – duża platforma, większe podparcie stopy, lubię to. Podobają mi się też większe bloki z tworzywa – nie irytują tak przy chodzeniu.

Sam produkt też nie jest zły, nie złapał luzów, wytrzymuje moje górskie eskapady, no może poza srebrnymi częściami, które sobie odpadły. Wpięcie wchodzi dość łatwo, chociaż mam i z tym problemy, bo nie jestem w tym ekspertem 😀

Same pedały są naprawdę spoko i za tę cenę (niespełna 140 złotych) mogę je z czystym sumieniem polecić. Konstrukcja wydaje się być dość solidna, nic nie lata, nic nie stuka – można jeździć w spokoju. Bloki tez są fajne, sporo chodzę podczas rowerowych jazd (postoje, sklepy, zdjęcia) i bloki poza tym, że lekko się starły to dają rade. Zrobiłem na nich gdzieś koło 1500 kilometrów. Oceniam XLC jako markę, która faktycznie może stanowić fajną konkurencję dla tych wszystkich molochów. Chętnie przetestowałbym więcej produktów z ich stajni. Nie ma co tu dużo pisać – po prostu produkt jest solidny i jeździ się z nim przyjemnie – tyle. 😉