Zaczęła się jesień. Zaczęły się też wczesne wieczory i jazda po ciemku. Zaczęła się też selekcja naturalna i każdy, kto nie ma mózgu może bardzo łatwo pozbawić się zdrowia lub życia. Zaczął się sezon na ninja riderów, którzy od zestawu lampek wolą zjeść dwa burgery w maku i kupić trzy piwa. I JAK JA TO SZANUJĘ! Przedstawiam Wam pięć powodów dla których zupełnie nie warto jeździć z lampkami w nocy!

Każdy Wam mówi – no słuchaj, trzeba mieć lampki, bo Cię w nocy nie widać, bo to ryzykowne i w ogóle niebezpieczne. Ale co Ty jesteś? Kolarz czy jakiś bojaźliwy typ, albo Pani? Szanuj się! I czytaj, że wcale nie musisz mieć lampek.


Lampki są bardzo drogie

Na taki najsłabszy na świecie zestaw lampek rowerowych musisz wydać z 20 złotych. Co możesz kupić za 20 złotych zamiast tego osławionego bezpieczeństwa?
-Kilka dobrych piw
-pół litra najtańszej wódki
-papierosy + piwo
-solidny zestaw zdrowego jedzenia z Mc’Donald’s
-około 10-15 zdrowych napojów energetycznych
-bidon
-dętkę
-cokolwiek co kosztuje 20 złotych.

Zobacz tylko ile dobrego może Cię spotkać jeżeli zrezygnujesz z bezsensownego zakupu lampek rowerowych jeżeli jeździsz w nocy. Nie wspomnę już o tych takich droższych, na przykład ja mam takie za 70 złotych – ile dobrego się pozbawiłem to dopiero teraz widzę. I co z tego, że jestem widoczny na drodze i nic mnie nie zabije? Morda nie szklanka, a tyle se kupić mogłem. Ehh.



Lampki dają tylko bezpieczeństwo

Ten powód jest bardzo jasny i nie trzeba zbyt wiele o nim pisać. Jeżeli porównać do siebie liczbę rzeczy, które dostajesz dzięki zakupowi lampek i jeździe z nimi, a co dostajesz jeżeli ich nie masz to wyjdzie, że faktycznie nie warto.
Jeżeli kupisz lampki to dostajesz:
bezpieczeństwo
no i mandatu nie dostaniesz.

Jeżeli jeździsz bez lampek to możesz zyskać o wiele, wiele więcej:
ryzyko, bo bez ryzyka nie ma zabawy
szacunek ludzi ulicy
jesteś totalnie ponad prawem, tak jak nakazuje prawo ulicy
nowe znajomości, wszak w szpitalach leży wiele osób
możesz zyskać też mieszkanie “na lata”. Na cmentarzu. Ale zawsze.

Jak widzisz – warto jeździć bez lampek, bo pięć jest lepsze od dwóch. I tyle.


Lampki rowerowe zabierają miejsce na kierownicy

Spójrzcie na najlepsze zdjęcia rowerowe – zazwyczaj jest na nich kierownica, bardzo drogi licznik rowerowy i NIC. Nic nie mąci tego pięknego horyzontu z przodu. Co by było gdybyś miał lampki rowerowe?

No tak, dobrze myślisz. Zdjęcie by się do niczego nie nadawało, nawet nocne!!! Ma być pusto i skończyłem ten temat w ogóle.
Do tego czasami lampka może być tak duża, że na kierownicy nie zmieści się uchwyt do Twojego Garmina edge 103129019312178361. Nie warto.


Lampki rowerowe zabierają Ci uwagę

I tutaj niepodważalny dowód na to, że lampki rowerowe są złe. Jeżeli je masz to nikt Cię nie pochwali. Nikt nie powie “o jaki super rowerzysta jeździ z lampkami w nocy oh oh”. Nie. Tak nikt nie powie, bo wszyscy mają to gdzieś. To tak jak z drogami rowerowymi – jedziesz po drodze dla rowerów to nikt nie powie, że jesteś super, ale jak po niej nie jedziesz to nagle wszyscy Cię widzą! Skandal!

Z kolei, goościu… Brak lampek rowerowych jest super. Każdy zwróci na Ciebie uwagę, każdy wspomni o Tobie! Dostaniesz nawet pseudonim – kolarz Ninja. Brzmi zajebiście, co? Jesteś po prostu na językach wszystkich. Kozacko.


Lampki rowerowe ma każdy

Nie chcesz być jak każdy.


Dobra, a teraz serio. Zdarzyło mi się już kilka razy jechać po ciemku na rowerze w tym roku i kilka osób, bardzo bystrych widziałem bez lampek, co jest dla mnie totalnym debilizmem. Jeszcze zrozumiem, że ktoś jedzie i dajmy na to zrobiła się szarówka i nie wziął z jakiegoś powodu lampki, albo mu się rozładowała – sam raz tak miałem, ale jeśli ktoś w takiej totalnej ciemności zapiernicza po ciemku jak pier*olony ninja to mi się klucz do kaset w kieszeni otwiera. Przetrącić łeb takiemu, albo w sumie przypierdzielić w jego ultradrogi rower. Będzie mu bardziej szkoda niż głowy. Nie bądźcie takimi głąbami, kupcie se lampki.


Zapraszam na Fejsika Janusza:

6000 kilometrów! Dzisiejszą super jazdą z Grażynką złamałem kolejny tysiąc kilometrów ❤️ To był nasz wspólny rowerowy…

Opublikowany przez Janusz Kolarstwa Niedziela, 29 września 2019