Jak każdy szanujący się obywatel RP nie odstawiłem jeszcze roweru do piwnicy, nie zasiadłem z piwem przy kompie i nie odpuściłem aktywności fizycznej. Zamiast tego postawiłem sobie nowe cele! 

Ostatni tekst (ten o braku licznika hehe) był moim małym podsumowaniem rowerowego lata. Oczywiście jak to u mnie bywa, nie mogło być zwyczajnie. Musiałem Was trochę oszukać, że teraz to już tylko pasja, żadnych cyferek i w ogóle koniec z tym, hehe. To oczywiście całkowita bzdura, licznik mam, do Stravy wracam 😀

Po prostu jeździć!

Moim podstawowym celem na następne miesiące (aż śnieg nie spadnie) jest po prostu jazda na rowerzu. Góry, plaskości, długie, krótkie wyjazdy, nieważne. Jazda i tyle!

Ze Stravą i licznikiem HEHEHEHEEHEHEHEHEEHE.

Górska, epicka jesień! No i kilometry

Raz w tygodniu jak nie będzie padać chcę wyjeżdżać w moje piękne góry i zdobywać przełęcze! Nie ma cuda, to się uda :v

Chce sobie wyrobić regularność podjeżdżania górskich przełęczy 😀

Około 100 kilometrów w tygodniu – myślę, że to będzie tak optymalnie. No i w końcu! Dużo, dużo, dużo jeść! Troszkę mniej śmieci, oczywiście z nich nie zrezygnuję, bo po co, ale trochę mniej ich jeść!

Jeździć, jeździć i zapirrdalac, takie so me plany na jesień. Tekst wyszedł krótki jak mój odwyk od cyferek hehe, ale napisałem go głównie dla siebie, żeby przypominał mi o moich celach.

Akcja charytatywna

https://www.siepomaga.pl/dla-piotra

Insta

Facebook

Janusze! Grażynki! Ważne! ⬇️⬇️⬇️ Przeczytajcie⬇️⬇️⬇️ #kupsekaskPostanowiłem stworzyć małą akcję, którą postaram się…

Opublikowany przez Janusz Kolarstwa Czwartek, 20 września 2018


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *