Dzień dobry cześć i czołem, jestem wesoły Janusz! Dzisiaj pierwsza, wspaniała… Piękna niczym kwiat, piękna niczym foliowe rękawiczki kwitnące w parkach i przy sklepach. Przełęcz Jugowska, czyli mój debiut w opisywaniu przełęczy w przewodniku po Górach Sowich. Na start wybrałem sobie łatwą, bo moją ulubioną przełęcz! Zapraszam do lekturki. 

Przełęcz Jugowska ma około 11 – 12 kilometrów podjazdu i jest taka… Średnio trudna bym powiedział. Jak ktoś nie ma do czynienia z górami to może być różnie, jak ma – bardzo przyjemny podjazd.

Pieszyce – Jugowska

Podjazd zaczniemy w Pieszycach, to taka mieścina 3 kilometry od Dzierżoniowa i z 50 od Wrocławia. Tutaj zazwyczaj zaczynają się górskie wojaże przyjezdnych kozaków. Stąd można ruszyć właśnie w stronę Przełęczy Jugowskiej, a także Walimskiej.

Jak chcesz pojechać na Jugowską to kierujesz się znakami na “Kamionki”. Tyle Ci wystarczy, tego nie można spier****ć, znajdujesz drogę na Kamionki (generalnie Pieszyce tych dróg mają ze trzy, więc raczej ogarniesz – od Biedronki w górę xD) i jedziesz po prostu do góry. Nic spektakularnego Cię w tym mieście nie spotka, więc ciśnij niczym Rafał Majka, żeby jak najszybciej znaleźć się w górach. No ewentualnie zobaczysz duży kościół. Raczej go nie przeoczysz, bo to jeden z 30 budynków w tym mieście. Dobra, a tak serio – po prostu jedziesz do góry – już tutaj zaczyna się Twój podjazd. Łagodnie, ale jednak.

Po chwili dojeżdżamy do Kamionek, czyli fajnej klimatycznej wioski pod samymi górami. Droga prowadzi przez jej środeczek i warto się rozglundać, bo fajne widoczki so. Tutaj też zaczynają się pierwsze poważniejsze nachylenia – ogólnie trzyma tak ciągle 5-6 % ze skokami wyżej.  Asfalt w samej wiosce jest lekko mieszany, ale w większości jest całkiem dobry! Zdarzają się mocno dziurawe fragmenty, ale naprawdę nie ma jakiejś super tragedii.

Najgorsze miejsce to jest “między hotelami”, bo ogólnie na tej trasie są dwa hotele – Sowia Dolina i Czarny Rycerz i między nimi droga trzyma przez kilkaset metrów tak 9-10% nachylenia. Trzeba to przetrzymać, ale jak ktoś nie jeździ po górach lub dopiero zaczyna to może w tym miejscu zwątpić. Jak miniemy drugi hotel to asfalt magicznie zamienia się w piękny, gładziutki wolny od kraterów stół, po którym podjazd zdaje się być o jakieś 70% łatwiejszy.

W tym miejscu wjeżdżamy też do lasu, mijamy dwie serpentynki i naszym oczom ukazuje się w sumie jedyne miejsce, w którym mamy widoczki na Przełęczy Jugowskiej. Jak nie jesteś napinatorskim kozaczkiem to zatrzymaj się i cyknij jakieś foteczki – zwłaszcza jak jesteś przyjezdny 😉 Po dwóch stornach jest łąka, a do góry prowadzi nas już droga otoczona z dwóch stron lasem.

Czyli w sumie widowiskowość podjazdu się na tym kończy.

Od tego momentu do końca podjazdu mamy jakieś 7-8 kilometrów. Nachylenie trzyma nas na 5-6% i przy doskonałym asfalcie jest to mega przyjemna sprawa. Tzn dla mnie, nie wiem jak dla kogoś kto gór nie lubi xD Jednak – jeżeli chcesz fajny podjazd to ten jest chyba najlepszy w okolicy. Długi (chyba najdłuższy) dobra nawierzchnia i spore przewyższenie – ponad 500m na jednym podjeździe. Jak wyjedziesz już Przełęcz to możesz wejść w las (po prawej stronie) przejść kawałek terenem (nie polecam ogólnie tego) i dojść do fajnego widoczku. Jednak ja tego totalnie nie polecam bo na szosowych butach się zabijesz.

Czemu warto wskoczyć na Przełęcz Jugowską?

Po pierwsze jest to mega przyjemny, ale dość trudny podjazd, a po drugie – daje świetne możliwości do dalszej jazdy po górach, ale o tym dowiecie się w kolejnych wpisach! 🙂

Przełęcz Jugowska – 12 kilometrów podjazdu z Pieszyc i ponad 500m przewyższenia!

Łączyć ten podjazd można łatwo z kilkoma innymi – Przełęczą Sokolą, Walimską… 😉

Dajcie znać czy opis Wam się podobał!