Dzień dobry! Dzisiaj mam dla Was recenzję kurteczki rowerowej XLC, którą udało mi się dorwać jakiś czas temu na testy. Kurteczka ta dała mi duuuużo ciepełka i ochrony przed wiatrem podczas moich dziwnych jazd w zimę, więc zasługuje na pojawienie się tutaj na blogu! Zapraszam do lekturki.

Kurtkę do testów przekazał mi sklep rowerowy rowertour.com

Kurtka rowerowa XLC

Pogoda jest jaka jest, a jeździć trzeba. Wiele osób sobie odpuszcza aktywności w zimę, a bo to zimno a bo to do domu daleko, a bo to wieje… Nie uważam, że do jazdy na rowerze w zimę potrzebne są ubrania rowerowe za tysiące złotych. Wystarczy trochę pozytywnego podejścia i kreatywności!

Kurtka, którą dzisiaj opisuję jest ostatnią warstwą jaką na siebie zakładam – na zimne dni mam pod spodem dwie bluzy i koszulkę rowerową. Czy to działa? Zależy.

Nie działa, kiedy mam na wierzchu kurtkę przepuszczającą wiatr i deszcz/śnieg. Wtedy robi się niekomfortowo i choleeernie zimno… Potrzebny jest ciuch, który zatrzyma pizgawicę i wodę.

Recenzowana dzisiaj kurtka XCL doskonale sobie radzi z trudnymi warunkami – jeszcze ANI raz mi nie przemokła co przy moim stylu jazdy jest dużym wyróżnieniem  – na plus!

Plusem też jest jej krój, bo nie przylega do ciała jak typowe kurtki rowerowe tylko zostawia swobodę i można spokojnie zakładać pod nią kolejne warstwy i zapewnić sobie komfort termiczny – plus! Generalnie jeszcze się na niej nie zawiodłem, ale ma jeden bardzo, bardzo duży minus…

Fotografie pochodzą ze strony producenta kurtki – XLC Parts.

Kolor. Jest niestety granatowa, bardzo ciemna przez co trochę się dyskwalifikuje jeśli chodzi o jazdę na rowerze, zwłaszcza po ciemku… Po prostu znikasz w cimeności i tyle. Słabo, niestety – w tym kolorze kurtki na rower bym sobie nie kupił, chyba że do lasu tylko. Jednak można w sumie nakleić na nią jakieś odblaski i wtedy mamy naprawdę meeeeeeeega dobrą kurtkę. Okej – trochę kosztuje, ale powiem Wam, a raczej napiszę, że lepszej to na sobie jeszcze nie miałem – serio. To jest prawdziwa kurtka przeciwwiatrowa i przeciwdeszczowa. Szanuję!

W ogólnym rozrachunku kurtka wypada bardzo pozytywnie – mega dobrze trzyma ciepło i nie przepuszcza wiatru ani deszczu. Zapewniam, ostatnio zjeżdżałem z gór w śnieżycy przez jakieś 20 km i miałem w kieszeni sprzęty – telefon i aparat. Po całej trasie na obydwu nie było nawet śladu wody, więc polecam! Może troszkę zbyt pozytywna, jak na polskie warunki (hehe) jest ta recenzja, ale ten ciuch mnie jeszcze nie zawiódł. Mam w swojej kolekcji trzy takie – bluzę Rogelli, buty Northvawe ta kurteczka. Propsuję!

Razem z kurtką przyjechały też do mnie skarpetki rowerowe XLC.

Szkoda byłoby całego artykułu na skarpetki, no bo cóż można napisać więcej o skarpetkach, że są wygodne i fajnie trzymają ciepło jeśli to robią? 😀

Te takie po prostu są – noga w zimowych butach nie marznie, a same skarpetki są fajnie uszyte, bo się nie zawijają, nie robią się w bucie kołtuny i dzięki temu nie mam odcisków na palcach. Podoba mi się to 🙂

Dzięki, że wpadliście!