Ja wiem, że nie każdy ma pieniądze, żeby jeździć na drogich rowerach. Ja wiem, że najczęściej rozglądamy się za rowerami tańszymi, które nie wpędzą nas w kłopoty finansowe 😀 Wiem, bo sam tak mam – po prostu w każdym temacie muszę ciąć koszta, tak samo było w przypadku roweru. Przejechałem już na swoim ponad 7000 kilometrów i jestem w stanie stwierdzić czy rower szosowy do 2500 zł ma sens. Dzisiaj recenzja mojego najpiękniejszego na świecie roweru! 

Robiąc tę recenzję biorę na tapet (NA TAPET, NIE NA TAPETĘ, ZAPAMIĘTAJCIE TO R A Z NA ZAWSZE!) tak naprawdę większość nowych rowerów w tym przedziale cenowym. Poza naklejką na ramie to one zbyt wiele się nie różnią, dlatego myślę, że wielu na tym tekście może skorzystać. Rower szosowy do 2500 zł to częsty temat, dlatego cyk – u Janusza też musi być 😀 Ale w innej formie, bo podpartej DOBRYM doświadczeniem z tego typu wehikułem czasu 😉

Jak to się stało, że kupiłem szosę?

Na początek warto zaznaczyć jak do tego doszło, że w ogóle ciskam już prawie rok na szosie. Jeździłem sobie na rowerze, miałem fajnego Crossa Lazaro (też tani, ale taki dla mnie odpowiedni), w pewnym momencie zacząłem jeździć na szosowych oponach i był tylko asfalt… Po jakimś czasu po prostu naturalnie zamarzyłem o innym, bardziej sztywnym rowerze… Rozglądałem się za fitnessami, nie myślałem w ogóle o szosie.

Po prostu któregoś dnia zdecydowałem, że jednak to będzie szosa. Tak totalnie znikąd zamarzyła mi się szosóweczka. I tak przeglądałem te google w poszukiwaniu frazy “rower szosowy do 2500 zł”. Najbardziej spodobał mi się Vento 2017, ale w sumie z przypadku za 2100 zł dostałem model z 2018 roku. Takie przypadki lubię, wtedy rynkowo kosztował coś koło 2600 🙂 Tak to się stało, zwyczajnie lubiłem rower i zamarzył mi się “lepszy”. Padło na szosę i wciągnęła mnie totalnie co zresztą widać 😀 Mam ją niespełna rok i zdążyłem już przejechać ponad 7000 kilometrów, a to dopiero pierwszy rok!


 

Wygląd, geometria, piękność i koła

Umówmy się – mój rower jest najpiękniejszy na świecie i nie polecam nawet z tym handlować. Żyję w swoim świecie, więc mam rację 😀

Kupując rower szosowy do 2500 zł musisz wiedzieć, że raczej będzie on w geometrii “endurance”, czyli po prostu wygodny. Nie będzie to maszyna stworzona do ścigania, ale do komfortowego połykania kilometrów.

Mój Kross Vento 2.0 zbudowany jest na fajnie wyglądającej aluminiowej ramie i karbonowym widelcu (koniecznie szukajcie rowerów z takim widelcem!!!). Moja rama ma przewody prowadzone wewnątrz ramy co fajnie wygląda, ale bywa niepraktyczne. Może inaczej – jest praktycznie, bo się nie brudzi, ale ciężko to samemu wymienić. Ważny jest też wygląd samej grupy Claris R2000, o którym przeczytasz se niżej.

Smutnym elementem tego roweru jest fabryczna owijka, tragedia. Taka gąbka pochłaniająca cały brud świata, raz ją pobrudzisz i później masz lipę cały czas. Polecam nawinąć na nią inną i jeździć na podwójnej. Ja ją zmieniłem, Wam też polecam. Siodełko – kolejny smutny element, twarda decha, wymieniłem od razu. Poza tym – jest git.

Sama rama jest prosta jak budowa cepa, poza małym szczegółem – typowo dla modeli Vento wygiętej rury górnej – wygląda to pięknie!

Rower stoi na kołach zbudowanych z jakichś tam piast Shimano i obręczy Alexrims.  Ich plusem jest to, że są one toporne do bólu, wytrzymałe i ciężko jest je w zasadzie zepsuć (chociaż mi się udało), ale nawet jak zepsujesz to ich naprawa będzie kosztować tyle, co osiem piw. Ich minusem jest to że są one toporne do bólu xD Przez to ciężkie, jeżeli coś wymienię w rowerze – na pewno koła 🙂

Całość w rozmiarze XL waży coś około 9,5 kilogramów, wydaje mi się, że to taki standard w tej cenie.

Rower szosowy do 2500 zł, czyli Shimano Claris

Na początku muszę Wam powiedzieć, że daleki jestem od płakania nad każdą rysą na rowerze, przerzutkach czy korbie 😀 Nie mam zamiaru też pucować napędu do zdjęć – jest tak, jak go używam. Używam mokrego najbardziej praktycznego smaru, który brudzi 😀 Także macie stan faktyczny na zdjęciach – jak jest używany, tak jest 😀 Gleb nie było, rysy na korbie – od butów jak jeździłem na platformach… A reszta… reszta to upadki roweru 😀 Mimo tych rysek, a nawet BRUDNEGO ŁAŃCUCHA OD SMARU O NIE! To wszystko działa 😀

Jeżeli rozglądasz się za nowym rowerem w tej cenie to w 90% przypadków zbudowany on będzie na grupie Shimano Claris R2000 (pewnie też na starszej 2400, ale nie polecam chyba). Nie inaczej jest w przypadku mojego bajka – calusieńka grupa Claris R2000. Trzeba sobie szczerze powiedzieć, że ten osprzęt wizualnie prezentuje się super! Linki schowane pod owijkę, brak takich wielkich chamskich napisów “Claris” co dla lansiarzy bez pinionżków może być dużym plusem 😀 W zasadzie z daleka nie da się poznać, że to tylko Claris. No chyba, że po kasecie, bo jest ona ośmiorzędowa. To taki minus tej grupy, ale na początek? Totalnie wystarczy. Olbrzymim plusem jest też rezygnacja z suportu na kwadrat czy octalink, jest tu normalnie suport na zewnętrznych łożyskach i mega to szanuję.

Jeśli chodzi o precyzję, czy tam jakość działania to trzeba sobie najpierw odpowiedzieć na pytanie ile ta grupa kosztuje i ile kosztują grupy wyższe. Nie ma generalnie jakiegoś dramatu (ja go nie odczuwam), często się zapominam i zmieniam przełożenia w górach na dużym obciążeniu i to działa. Czasami przerzutka po prostu zmieni się tak głośno, że uciekają wszystkie znane w Górach Sowich muflony. Tak poza tym – czasami nie wejdzie bieg i to nie kwestia regulacji, czasami trzeba kliknąć dwa razy zamiast raz… Dla takich idealistów pragnących mieć wszystko IDEALNIE to może być koszmar, jednak dla normalnych ludzi? Mi to nie przeszkadza, ale ja w sumie normalny nie jestem. Mi się tego używa wygodnie, ale faktem jest też to, że nie używałem nic innego.

Zmieniłbym tutaj na pewno hamulce i pewnie to zrobię. Są Clarisowe, zmieniłem klocki na jakąś tiagrę/105 i jest o wiele lepiej, ale nadal trochę słabo to hamuje. Polecam na start wymienić klocki hamulcowe!

Jeśli chodzi o parametry to mam dwurzędową korbę “kompakt”, a do tego ośmiorzędowa kaseta 11-28. Nie jestem jakimś mocarzem, ale na górach raczej nie mam problemu z przełożeniami. Czasami mam po prostu problem przez stopniowanie ośmiorzędowej kasety z dobraniem biegu, ale to już takie marudzenie… Suport nie strzela, nic nie skacze (poza tymi głośnymi biegami na obciążeniu xD) – ogólnie jest spoko, mi to serio wystarczy. I polecam na początek tę grupę, po małym usprawnieniu hamulców jest naprawdę fajnie i tanio!

Co do wytrzymałości – przejechałem już ponad 7000 kilometrów i zadziała się tylko jedna rzecz – pękła mi gdzieś w środku manetki linka i manetka przestała działać, ale obyło się bez jej wymiany i nadal działa, jeździ jak nowa! Przerzutki – to samo, poza kilkoma rysami od opierania roweru działają i mają się dobrze. Z całego zestawu wymieniłem oczywiście kilkakrotnie łańcuch i raz kasetę – zajechałem ją trochę, serwisant stwierdził, że wymieniamy to wymieniliśmy, bo czemu nie 😛 Tak to wszystko jest w oryginale.

Podsumowując  – ja i mój Claris R2000 żyjemy już ze sobą rok, zrobiliśmy 7000 kilometrów w bardzo różnych warunkach i mamy się dobrze. 

A teraz to co najważniejsze – frajda z jazdy

Nie oszukujmy się – nawet rower za 25000 zł nie będzie nam się podobał jak nie będziemy mieli na nim frajdy z jazdy. Nawet najpiękniejszy i najdroższy rower świata może nie zapewnić nam radości i przyjemności. Jak jest w moim przypadku?

Rower szosowy do 2500 zł – Kross Vento 2.0

Kocham mój rower! Mimo, że jest taniutki, prosty, toporny i nie ma pięknie wyprofilowanych spawów, a do tego jest ciężki to go uwielbiam. Uwielbiam pochłaniać na nim kilometry i jeżeli ktoś chciałby pierwszą szosę to jestem w stanie absolutnie polecić taki rower szosowy do 2500 zł na początek. Grupa Claris R2000 jest już całkiem fajna, a takich modeli jest sporo u różnych producentów, więc na pewno wizualnie ktoś coś znajdzie.

Rower szosowy do 2500 zł – moje propozycje

DECATHLON – absolutny zabójca cen. W tym roku wypuścili szosy nieco ponad nasz budżet – za około 2700 złotych na pełnej grupie Sora R3000 i hamulcach tarczowych. Taki rower może służyć jako szosa i gravel i gdybym teraz kupował nowy rower – nawet bym się nie zastanawiał. Jeszcze ten w niebieskim malowaniu… obłęd! 😀

Tutaj link: https://www.decathlon.pl/rower-szosowy-rc-triban-500-id_8518726.html

Polecam też oczywiście polować na “mojego” Krossa Vento 2.0 z 2018 roku, myślę, że gdzieś na sklepach jeszcze może być. Podstawowe modele Meridy – to samo.

W zasadzie każdy producent w swojej ofercie ma coś ciekawego, ale ja byłbym skłonny iść w stronę Krossa lub Decathlona. Dlaczego? Dlatego, że te rowery mają pełne grupy napędowe bez kombinacji w stylu jakiejś korby niewiadomego pochodzenia czy hamulców typu noname. Warto szukać i negocjować ceny 🙂 Nawet jak rower kosztuje 2700-2800 to może być, że uda Wam się go wyciągnąć za 2500 zł 🙂

Myślę, że na temat mojego roweru wiecie wszystko! Mam nadzieję, że udało mi się w miarę wyjaśnić Wam co gwarantują rowery szosowe do około 2500 zł 🙂

Wpadnijcie na Facebooka Janusza Kolarstwa, gdzie jestem aktywny i baaardzo regularny! Spotkacie tu wiele pięknych Grażynek i fajnych Januszy Kolarstwa, którzy chętnie wchodzą w interakcję w komentarzach 🙂

Poprzednie teksty:

Jak przygotować się na rower w deszczu?

Mio Cyclo 215 – recenzja nawigacji rowerowej

Co zabieram ze sobą jak jadę 100 kilometrów rowerem?

Mamy też grupę Janusze i Grażynki Kolarstwa na której możecie się dzielić swoimi jazdami i zadawać pytania! Linki do obu miejsc znajdziecie tutaj:

Grupa Janusze i Grażynki Kolarstwa:

https://www.facebook.com/groups/353104085420407

Facebook Janusza Kolarstwa:

No ta, nie jeździ tylko zdjęcia robi, a później udaje, że jeździ!A tak serio, to nie. Fotki już zrobione, a to oznacza,…

Opublikowany przez Janusz Kolarstwa Środa, 22 maja 2019