Dzień Dobry, poniedziałek, 19 – startujemy. Zapinamy pasy i lecimy z nowym Januszkiem na fajny początek tygodnia. Dzisiaj trochę mojego pier*olenia na temat zasiedzenia społeczeństwa i zaniechania ruszania dupy z kanapy, hehe. Zmotywował mnie do tego tekst jednego Pana ze sklepu, który usłyszał, że nie jeżdżę zawodowo tylko “Tak o sobie” w deszczu i stwierdził: “W taką pogodęęęę?”. Tak, w taką też. Rusz dupę!

Jesien, zima słońca ni ma, można by rzec (Janusz Poezji?), ale czy to powód do tego, żeby zasiąść z browarkiem w wygodnym fotelu i przestać w ogóle cokolwiek robić, bo pada bo nie pada bo jest za zimno, za ciepło, a w ogóle to gwiazdy ułożyły się negatywnie w stosunku do opadającego promienia słońca w Kirgistanie i przez to mam taki trochę depresyjny humor?

Rusz dupę

Generalnie powodów do jazdy na rowerze jesienią i zimą jest wiele. Można się fajnie pobawić, można pośmigać po błotku, można pojeździć po śniegu (fajna zabawa!), a do tego te dwie pory roku są zdecydowanie najpiękniejsze. Lato jest najcieplejsze, ale jesień i zima mają taki urok, że czasami nawet można im wybaczyć to, że pizgają złem.



Jest pięknie

Kolorowe drzewa, dywany z żółtych, złotych, czerwonych i w ogóle zajebistych liści na każdym kroku, czasami nawet słonko poświeci i świat wygląda jak z bajki. Bardzo zimnej, ale jednak bajki. W lato tego nie uświadczysz, bo w sumie wtedy jest zielono albo zielono. Warto wychodzić i bawić się w takich okolicznościach. No i też jak naklikasz zdjęć w takiech sceneriach to fejm na Fejsbuczku i Instagramku murowany. Rusz dupę!



Wzmocnij się!

Jesień zima zdrowia ni ma, czyli okres pieprzonych chorób. Rok w rok na jesień i zimę wszyscy smarkają, kichają, bluzgają i narzekają (to akurat choroby narodowe, te dwie ostatnie), bo są przeziębieni albo coś. Czemu? A dlatemu, że po pracy zamiast się chociaż trochę poruszać (chociaż głupim rowerem do pracy kilometr) to kisicie te dupy w domach, bo wirus zły i straszny (jeden jedyny wspominek na tym blogu o tym syfie) i zarazisz się wychodząc samemu na rower albo na spacer (fuck logic).

Przecież siedząc w tym domu psujemy sobie odporność bez ruchu na świeżym powietrzu, ale co ja tam wiem. RUSZ DUPĘ!


Zwift nie jest super

Zwift jest fajny, ale jak trenujesz albo masz jakieś dziwne ambicje. Zwift tak do pojeżdżenia to jest fajny na kilka razy, ale mogę Wam na swoim przykładzie “powiedzieć”, że to się zwyczajnie nudzi. Jeżeli trenujesz to super sprawa, bo treningu jako tako nie zrobisz jak tak szybko ciemno i w ogóle, ale jeżeli jesteś takim “Januszkiem lub Grażynką” to nie polecam pchać się w super drogi trenażer.

Lepiej kupić za ten hajs rower na zimę, serio. Zawiedziesz się. Rusz dupę na zewnątrz!


Rower Ci się nie rozpuści

A bo to woda, a bo to deszcz, a bo to kupa… Niektórzy traktują swoje rowery jakby były zrobione z kartonu z domieszką cukru. Przecież się Wam te rowery nie rozpuszczą od wody, sprawdzone na moim własnym przykładzie – jeżdżę po deszczu, w deszczu itd, a rower działa. Logiczne, że i tak będę robił posezonowy serwis, więc wszystko co się popsuje poleci do śmieci – po to kupiłem rower, żeby na nim jeździć.

Nie bądźcie pipy. Ruszcie dupę!



Życie jest jedno!

Warto korzystać z życia, bo mamy jedno. Jeśli możesz sobie pojeździć na rowerze to znaczy, że jesteś jeszcze na tyle sprawny/a, żeby móc to robić, nie? Inni tego nie mają i bardzo by chcieli  popluskać się w deszczu, błotku czy pobawić w śniegu, więc przestań narzekać i… Rusz dupę!

Miłego dnia 😀