Dzień dobry! Dzisiaj trochę o nieubłaganie kończącym się roku 2020, który rowerowo… Rowerowo jest dla mnie fajny. Bardzo fajny! Wiem, że ten tytuł jest kontrowersyjny, ale pamiętaj. Jesteś na stronie o rowerach i jeździe na nich. Zrobiłem kilka genialnych tras, zrobiłem genialne trasy z Grażynką, zdobyłem niezdobyte góry i pobiłem swoje życiowe rekordy. Można? Można! A dlaczego już teraz jakieś podsumowanie? Bo mogę, zabroń mi.

Jeździłem dużo, a mógłbym jeździć dużo więcej, ale mi się zwyczajnie nie chce. To odróżnia mnie od tych, którzy się zmuszają do jazdy, albo udają kolarzy z planami treningowymi 😀 Chce mi się to jadę, a jak mi się nie chce to leżę cały dzień w łóżku i pochłaniam Netflixa. Rower jest moją pasją, a nie więzieniem.

Srogie góry

W tym roku miałem plan zrobić dużo, dużo, dużo dużo srogich gór. Dzikie podjazdy, chore jazdy i tak dalej. Co udało mi się zrobić?

Przejechałem CALUSIEŃKIE Góry Sowie robiąc przy tym wszystkie podjazdy w okolicy. Wyszło 200 kilometrów i 4000m przewyższeń :O Jak było?

Kozacko! To była jedna z tych jazd, które zawsze chciałem zrobić, pojawiło się jakieś 40000 bomb, zwątpień i stwierdzeń tego, że robię to totalnie bez celu. Góry Sowie są piękne! Szerzej o tej chorej jeździe możesz przeczytać sobie tutaj: 200 kilometrów po górach.

Były też jazdy nieco mniejsze – takie jak 3000m przewyższeń, kilka, jak nie kilkanaście razy było 2000m, a raz było solidne pierdolnięcie.

MODRE SEDLO, czyli najcięższy podjazd asfaltowy w Czechach. Modre Sedlo, czyli 6 kilometrów i ponad 700m przewyższeń, a przy tym kilkanaście innych podjazdów i sam dojazd w Karkonosze, co dało łącznie 235 kilometrów i 4000m przewyższeń… To było przeOKRUTNE.

Jak wygląda podjazd na Modre Sedlo? Początkowo można dać się podpuścić, bo jest w miarę spokojnie (10 procent, ale jest to do wyjechania) i się podpalić, a później… A później bomba i Cię nie ma. Na szczęście kolega, z którym jechałem już kiedyś tam był i mnie przed tym przestrzegł. Jest tam też kilometr, na którym nachylenie nie schodzi poniżej 20%… Czaisz to?! 20%!!! Ale to był wpierdziel. Masakra.

Szerzej o tej jeździe możesz przeczytać sobie tutaj:

Modre Sedlo, czyli 235 kilometrów i 4000m w górę.

MTB – jeździłem też trochę (jeszcze będę!) na MTB po Górach Sowich. Wielka Sowa, Kalenica i takie tam –  jest co robić i późniejsza jesień + zima będzie kręcona!

Sztosy z Grażynką!

W tym roku rowerowe popisy uskuteczniała też moja Grażynka. Zrobiła swoją PIERWSZĄ setkę! Pojechaliśmy rundkę Mietkowską i było meeega fajnie! Udało nam się to przejechać praktycznie bez większych kryzysów, do tego wypiliśmy sobie piwko, zjedliśmy pyszności i było kozacko! Opisałem to oczywiście też na blogu:

Najbardziej zasłużone piwo w życiu. Pierwsza setka mojej Grażynki!

Myślisz, że to koniec?! A w życiu! Po setce przyszła też pora na… 150 kilometrów! Zrobiliśmy trasę, która była też moją pierwszą taką długą trasę – spod domu na lotnisko we Wrocławiu. Do tego był też Mietków, pizza, piwo i piekielny upał. Matko, jak tam grzało! Ale jak było wspaniale. Podobał mi się ten dzień przeokrutnie. I najlepsze jest to, że mojej Grażynce też!

Łącznie udało mi się wykręcić już ponad 7200 kilometrów, a moim celem było pobić zeszłoroczny rekord – 7135. Do tego podlałem te kilometry 90 000 metrami przewyższeń. Mam jeszcze trochę do końca roku, może się uda dobić to 100 000? Byłoby fajnie!

Ten rok jest fajny. Rowerowo fajny.

SŁUCHAJ! JEDNEMU Z JANUSZY UKRADNĘLI ROWER. JAKBYŚCIE COŚ WIDZIELI… PISZCIE DO MNIE.