A mówiłem sobie, Kuba – nie wolno szybko. Nie wolno dokręcać, nie wolno zrobić sobie tygodnia mocnych trzydziestek. Nie wolno! I niestety zrobiłem, a na dodatek podczas tego tygodnia zdobyłem kilka “Top 10” na Stravie i pochwaliłem się nimi na Facebooku. I ktoś słusznie zauważył – kiedyś to było, tak fajnie, powoli. Teraz to już koniec ;(

Zaczynając od 3.09 (hehe taak, szliście wtedy do szkoły, hehe) troszkę zmodyfikowałem swoje codzienne jeżdżenie na rowerze. Codziennie postanowiłem jechać do pracy rowerem normalną drogą, a wracać trzy razy dłuższą i dość mocno, jak na mnie.

Pierwsze objawy

I się tym pochwaliłem na stronie na Facebooku. To był dopiero początek czegoś bardzo strasznego.

Pierwsze dni pokazały mi, że to był całkiem fajny pomysł, taki tydzień mocnych +30 kilometrów. Po powrocie do domu miałem fajny humor i ogólnie było jakoś tak spoko. Ale niestety, już w poniedziałek  pojawiło się niepokojące wydarzenie, podczas jazdy dwa segmenty zaliczyłem na “TOP 10”. I się tym pochwaliłem na stronie na Facebooku. To był dopiero początek czegoś bardzo strasznego.

Pod tamtym postem jeszcze było ok, Yarpenn z Krainy Yarpenna postanowił sprowadzić mnie na ziemię pisząc, że pewnie mało osób jeździło, hehe. WCALE NIE MAŁO, MOŻE NIE TYLE CO W SZWAJCARII, ALE TEŻ PONAD 100!

Później we wtorek znowu segment TOP 10, a to był dopiero początek. Dwie mocne “trzydziestki” – tzn prawie, raz 29, raz 25. No i oczywiście dodatkowo rano 10 kilometrów. Około 35 dziennie po prostu musiało być. Taki był mój zamysł.

Stravoholizm

Przyszła środa – jechałem niby wolniej, niby to, niby tamto, ale jednak i tak dokręciłem (w poniedziałek, wtorek i środę ścigałem się z autobusem przez około 8 kilometrów xD) żeby wygrać. Kilka PR, kilka dobrych czasów… I okazało się, że zachorowałem.

Janusz Kolarstwa, to taki swój chłop – jeździ wolno, nie patrzy na segmenty i na średnią, nie dokręca, nie rozwija się i nie tworzy formy. Taki właśnie jest Janusz. A teraz? Nagle szybko jeździ, patrzy się i chwali segmentami, jeździ codziennie i do tego nie tak jak dawniej. Teraz jest Cyyyyyk jak Passat 1.9 TDI.

Przyszedł czwartek, po pracy postanowiłem pojeździć więcej niż zwykle, do tego podjechać Przełęcz, a później jeszcze na Leśny Dworek (fajny podjazd w Bielawie). I niestety, PR na Przełęcz i 8 czas na 333 przejeżdżających na Stravie. Pochwaliłem się, napisałem to na FB.. I tak, wtedy ktoś z Was zauważył mój problem.

Zaznaczam swoją obecność 🏆8/333 😁Dzisiaj 42 kilometry z podjazdem pod Przełęcz Woliborską i Leśny Dworek 🚴‍♂️ A Wy jak…

Opublikowany przez Janusz Kolarstwa Czwartek, 6 września 2018

 

Segmenty, czasy, średnia, pucharki, komy, chwała i sława. Wszystko to zaczęło mi się śnić po nocach. Do tego doszło przebieranie nogami tak jakbym pedałował w nocy, później śniła mi się trasa pokonana ze średnią prędkością poniżej 22 km/h. Pod domem czekało na mnie kilkunastu kolarzy i śmiali się ze mnie, wyszydzali i pokazywali palcami mówiąc “HA HA HA, żadnego PR i TOP 10!”. Budziłem się wtedy zlany potem i  postanowiłem pójść do specjalistycznego lekarza:

Niestety nie wiedział on, czy zachorowałem właśnie na chorobę Stravy czy może na coś innego? Endomondoze, albo coś. Dzisiaj mamy piątek rano (właśnie wtedy następuje publikacja tekstu, jak coś) i dopiero po pracy okaże się, co mi dolega. Mam tylko nadzieję, że to nie Stravoholizm. Bo u mnie na blogu to było tak fajnie, miło i nie za szybko…


Żartowałem. To się nazywa trening. A przy tym doskonała zabawa, która daje mi baaardzo dużo radości. A taki jest zamysł bloga, radość z jazdy <3

PS. Mam nadzieję że wylapaliscie ten żart że stravą i segmentami. Przecież ja tego podczas jazdy nie widzę.

Będę jeździł wolno, albo szybko. Tak, jak mam ochotę. Czasami jak Golf w gazie, a czasami jak torpeda – Passat 1.9 TDI.

Hehe, haha, hihi, huhu, hue hue.

 

Pasja 🚴‍♂️ Każdy powinien mieć swoją 😁Tak lenistwo to też pasja 😅 Ja mam dwie, jednej aktualnie nie praktykuję (piłka…

Opublikowany przez Janusz Kolarstwa Środa, 5 września 2018

Pozdroooooooooooooooooo

Linki:

https://www.siepomaga.pl/jarek-owczorz

http://www.facebook.com/januszkolarstwa

 

Kategorie: Na luzie

3 Komentarze

Marcin Majdak · 7 września 2018 o 11:44

Tak ma być. Jeżeli to co robisz sprawia, że jesteś szczęśliwy to to jest najważniejsze. Może to być nawet pogoń za “koronkami” na Stravie. Tak to jest, jeden pokonuje epickie przełęcze a drugi ” epickie” ogórki, trzeci zaś telepie się na 10 letnim rowerze i ma muchy na zębach bo ciągle się uśmiecha. Najważniejsze że wszyscy mają z tego fun. Mimo wszystko Strava jest git.

    Kuba Najwer · 7 września 2018 o 11:46

    Pozdro 😀 ja oczywiście nie gonie za pucharkami, tylko za dobrą formą fizyczną 😀 o tym jest ten tekst, że niektórym trochę się miesza, faktycznie tu ma być tak swojsko i fajnie, ale z rozwojem, a więc i trenowaniem 😀 mam nadzieję, że wziąłeś tekst z przymrużeniem oka 😀

      Marcin · 10 września 2018 o 08:51

      Najgorszy rodzaj kolarza to ten spięty, bufon. Ja tam połykam muchy jak jadę, bo japa mi śmieje cały czas, bez spiny ( no chyba, że segment to wtedy ogień :-)))), taki żarcik…
      Tekst oczywiście z przymrużeniem oka traktowany, ale znowóż KOM to KOM :-)))( znowu taki żarcik)
      Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *