Zwift… Temat kontrowersyjny niemal tak samo jak to, że gravele to marketingowy bełkot, torebka na kierownicy w szosie to jakiś żart i to nieśmieszny, a jeżeli ktoś odważył się jechać powoli na szosie to nie jest prawdziwym kolarzem szosowym. Oczywiście tutaj sobie koloryzuję, ale wiecie o co chodzi. Wielu kolarskich konserwatystów (betonów) jest uprzedzonych do Zwifta… pytanie brzmi – dlaczego?! 😀 Dzisiaj tłumaczenie Zwifta dla betonów!

Wyobraź sobie, że jesteś takim totalnym betonem w sprawie kolarstwa. Ale to takim betonem, że ostatnio jak musiałeś przejechać się po drodze rowerowej z kostki brukowej to płakałeś podczas jazdy.

Ale to takim betonem, że jak zobaczyłeś kiedyś typa z plecakiem na szosie i torebką na kierownicy to wsadziłeś mu pompkę w szprychy. Jesteś takim betonem, że jak widzisz trenażer w sklepie to później nie masz do niego wstępu, bo odprawiasz modły prawdziwego kolarza nad nim.

Ale to takim betonem, że rozwaliłeś telewizory na stanowisku pokazowym Zwifta w Decathlonie, bo NIE BĘDZIESZ KUR*A UZNAWAŁ GRY KOMPUTEROWEJ JAKO JAZDĘ NA ROWERZE!

Wyobraź sobie teraz, że z jakiegoś powodu przez dwa tygodnie, trzy tygodnie, miesiąc, dwa nie możesz kręcić na zewnątrz. Wyobraź sobie, że masz trenażer, ale kupiłeś go i nigdy nie użyłeś, bo to dla mięczaków (Twardziele jeżdżą ZAWSZE na zewnątrz!) i masz bekę z każdego kto używa tej durnej gry…

Wyobraziłeś sobie? 😀

To teraz ogarnij, że albo sobie pokręcisz na trenażerze i jeśli chcesz kontaktu z ludźmi czy jakiegoś tam odczucia to na Zwifcie, albo będziesz leżał, wpieprzał przez ten okres (nie czasu, nie kurde okres czasu!! po prostu okres) chipsy, a później jak już wszystko wróci do normy, to jedyna forma jaką będziesz miał na lato to ta w piekarniku. Tak, ta na ciasto.

Dobra, koniec wstępu. Czas na Zwifta dla betonów

Co taki totalny konserwatysta kolarski może znaleźć na Zwifcie? No heloł, WSZYSTKO.

Można szpanować – przecież tu sobie można kupować ciuchy, rowery, wbijać levele, odblokowywać kozackie ramy za jakieś nadludzkie osiągi. Toż to raj dla prawdziwego kolarza szosowego.

Napieranie ponad stan i możliwości  – w zasadzie tak wygląda większość ustawek, wyścigów i jazd na Zwifcie. Tutaj jak startuje wyścig to wszyscy walą w korby tak, że jak nie wciśniesz jakiegoś 569 % swoich maksymalnych osiągów to zostaniesz w tyle. Kochasz jazdy do porzygu w imię niczego? Przecież to raj.

Ustawki rowerowe – każdy wie, że prawdziwy kolarz zawsze jeździ w grupie. Solo tylko w wyjątkowych sytuacjach, więc tutaj masz kolejny etap raju – ustawek jest mnóstwo, możesz organizować z ziomkami, a możesz też dołączyć do innych.

Można powkurzać sąsiadów na endomondo – z tego co wiem to na endomondo chyba nie widać, że jazda ze Zwifta była faktycznie na Zwifcie. Dzisiaj Londyn, jutro Nowy Jork, a pojutrze Richmond? Jak nie wyjdziesz z domu przez ten cały czas to nikt się nie skapnie, że nie podróżujesz, a wszyscy pomyślą, że codziennie kręcisz w innym kraju. Jakkolwiek debilnie to nie brzmi.

Możesz kupić drugi rower – jako kolarski konserwatysta nie podepniesz swojej świętej szosy (tak, tej, która pęknie z powodu kostki brukowej na drodze dla rowerów xDD mam z tego nieodzowną i permanentną bekę) pod jakiś trenażer. Musisz kupić nową.

Dobra, żarty żartami (zdaję sobie sprawę, że pewnie wielu kolarzy uraziłem 😀 i nawet do tego momentu nie doszli), ale teraz czasy są jakie są. Niedługo możemy skończyć z naprawdę niczym – o ile teraz możemy sobie pojeździć solo lub z najbliższą nam osobą, tak za jakiś czas może się okazać, że będzie to totalnie niemożliwe. Apeluję, cholernie apeluję do grup, amatorów, zespołów, żebyście dali sobie spokój z tymi kur*a ustawkami i wspólnymi treningami.

Mijając jakąś grupę (taką wiecie, prawdziwą) w zeszłym tygodniu w grupie pomyślałem sobie, że żyjemy w naprawdę dziwnym kraju. Może i mieli od siebie jakiś odstęp, ale w mojej opinii tylko i wyłącznie dlatego, że to był zjazd po bardzo wąskiej i krętej drodze. I nawet nie chodzi mi o zakażanie wirusem, ale o niebezpieczeństwo takiej jazdy. Wiadomo, że w grupie łatwiej narobić katastrofy. Używajcie proszę mózgu ludzie, bo zamiast nabijać się ze mnie, że kręcę w pokoju to będziecie zamawiać trenażery i wskakiwać na Watopie 😀

KRĘCIĆ SOLO LUB W PARZE. TYLE.

Ja już swoją przygodę ze Zwiftem i Elite Suito powoli kończę, w przyszłym tygodniu oddaję go do rowertour.com, czyli sklepu, który mnie baardzo wspiera, mimo, że nie zawsze robię to co powinienem ;p

Partnerem bloga jest: